Pielęgnacji będzie u mnie niewiele, bo w tej dziedzinie od dłuższego czasu nie jestem poszukiwaczem i testerem. Z reguły, bo czasami włączy się faza muszę mieć i zaczynają się intensywne poszukiwania, a czasami nawet testy. Ogółem od dłuższego czasu używam kilku sptawdzonych produktów i jestem z nich zadowolona.O pielęgnacji cery będzie innym razem, dziś coś z kosmetyków do ciała.
Bohaterem posta jest Intense repair body balm od Neutrogeny czyli Intensywnie regenerujący balsam. Wersja czerwona, czyli z tego co pamiętam, ta mocniejsza.
| Neutrogena balsam intensywnie regenerujący |
Gdzie i za ile
Moją wersję kupiłam w Biedronce za około 11zł za opakowanie zawierające 100 gram. W drogeriach można go dostać w dwukrotnie większej pojemności za ponad 20zł.
| Kubikowy kod prowadzi do nikąd |
Moim zdaniem
Balsamy z Neutrogeny są prawdopodobnie moimi ulubionymi produktami do nawilżania ciała. Mało który produkt sprawdza się u mnie tak, jak te. Miałam już kilka wersji (aktualnie inna stoi też w łazience) i z każdą jest co najmniej dobrze.
Konsystencja jest czymś pomiędzy balsamem a masłem do ciała. Gęsta, treściwa, ale miękka i łatwa w użyciu. Jest też łatwo i wygodnie pod względem opakowania.
| Małe, wygodne opakowanie |
Niniejszy balsam trzymam w szafce nocnej i używam od kilku miesięcy głównie do dłoni i stóp.
Przez pierwsze 2 - 3 miesiące efekty podczas regularnego stosowania były wspaniałe. Skóra była dobrze nawilżona, lekko natłuszczona, a w efekcie miękka i odżywiona. Od kopania w ogródku (często opieram się kostkami lewej dłoni o ziemię) miałam spory fragment twardej, przesuszonej skóry na dłoni, z którym niewiele produktów sobie radziło. Balsam Neutrogeny rozprawił się z nim w tydzień i jedną noc w rękawiczkach. Byłam nim zachwycona.
| Konsystencja |
W ostatnim czasie sprawa przedstawia się znacznie gorzej. Nie wiem czy to kwestia aktualnej pogody, bo problemy zaczęły się już wcześniej, czy moja skóra się przyzwyczaiła. Balsam nie wchłania się już tak dobrze jak wcześniej, długo zostaje na skórze i mam wrażenie, że efekty (swoją drogą znacznie słabsze) są bardzo powierzchowne.
Mimo obecnego mniejszego zadowolenia na pewno go skończę, a w przyszłości ponownie kupię produkty Neutrogeny. Przekonało mnie też opakowanie, paradoksalnie znacznie wygodniejsze niż z pompką. Tutaj mam łatwy dostęp do całego produktu, a w dużym opakowaniu z pompką nie mogę wydobyć 1/3 balsamu.
Dodam jeszcze, że do ciała lubię produkty, które pozostają na skórze i nie wchłaniają się w
100%. Ten zostawiał lekką warstwę na skórze, ale zupełnie
niekłopotliwą, jednak dla niektórych może to być problem.
Moja ocena 4+
gdzie 1- porażka, 6 - hit