Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 maja 2014

Moje TOP 5 kosmetyków naturalnych - część 1 - Organiczny szampon w kostce Ma Provence

Wspominałam, że lubię naturalne metody pielęgnacji? Jeśli nie, to teraz piszę całkiem oficjalnie, że bardzo polubiłam wszelkie naturalne metody pielęgnacji ciała, twarzy oraz włosów i paznokci. Przyczyna jest bardzo prosta - takie kosmetyki zwykle bardzo dobrze się u mnie sprawdzają, a szansa, że zaszkodzą jest stosunkowo niewielka. Obecnie w moim posiadaniu znajduje się sporo naturalnych kosmetyków i półproduktów, które używam w codziennej pielęgnacji oraz na specjalne okazje, ale postanowiłam wybrać tylko najlepszą piątkę, którą mogę Wam szczerze polecić. 

Na pierwszy ogień idzie Organiczny szampon w kostce Ma Provence.

Komu pierniczka? ;)
Zacznijmy od opisu producenta:
Szampon w kostce z dodatkiem zielonej glinki (lub innymi składnikami w zależności od rodzaju). Łatwy i ekonomiczny w użyciu. Oparty na naturalnych składnikach. Nie wymaga stosowania odżywki.
Super wydajny: 85g jedna kostka ma wydajność 2 szamponów w płynie o pojemności 250ml
Szampony organiczne wchodzą w skład certyfikowanej linii organicznej Ma Provence. Stworzone zostały na bazie wyselekcjonowanych składników.
Zawierają organiczne masło shea, organiczną glincerynę, ekstrakty roślinne barwniki pochodzenia naturalnego
• 99,9% surowców to surowce pochodzenia naturalnego
• 10%  surowców to surowce pochodzące z upraw organicznych

Szampony Ma Provence można dostać w sklepach internetowych z naturalnymi kosmetykami, w cenie około 30zł za kostkę.


Szampon występuje w 4 wersjach: do włosów normalnych, suchych, z łupieżem oraz przetłuszczających się, a sama mam już 3 pierwsze wersje, co oczywiście najlepiej świadczy o tym jak go lubię :) Poniżej składy wersji przeciwłupieżowej oraz do włosów suchych:
Skład anti - dandruff : Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Sodium Coco-Sulfate, Triticum Vulgare (Wheat) Starch, Cetearyl Alcohol, Citrus Auratntium Dulcis (Orange) Fruit Water*, Rhus Verniciflua Wax, Sodium Larylsulfate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Coco-Glucoside, Aqua (Water), Zinc Coco-Sulfate, Thymus Vulgaris (Thyme) Leaf Extract*, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Limonene, Citronellol, Eugenol.

Skład Dry hair: Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Sodium Coco-Sulfate, Triticum Vulgare (Wheat) Starch, Cetearyl Alcohol, Citrus Auratntium Dulcis (Orange) Fruit Water*, Rhus Verniciflua Wax, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Sodium Laureth Sulfate, Coco-Glucoside, Aqua (Water), Argania Spinosa (Argan) Oil*, Cocamidopropyl Betaine, Illite, Parfum (Fragrance), Glyceryn*, Lauryl Pca, Glyceryl Stearate, Glycerin*, Limonene, Linalool, Eugenol.



Sposób użycia jest niesamowicie prosty. Moczymy włosy, przez chwilę pocieramy kostką o skórę głowy i dalej już masujemy samymi palcami. Szampon doskonale się pieni. Próbowałyście kiedyś myć głowę mydłem, na przykład Aleppo? W tym przypadku komfort jest nieporównywalnie wyższy, a do tego kostki fantastycznie pachną, a zapach utrzymuje się jeszcze jakiś czas po umyciu włosów.


Według producenta jedna kostka odpowiada 2 butelkom zwykłego szamponu o pojemności 250ml. Hmm ;) Powiem Wam, że mam w tej kwestii pewne wątpliwości. Może zużywam go trochę za dużo przy jednym użyciu, bo uwielbiam myć nim włosy, ale po około 2 tygodniach regularnego używania (codziennie lub co drugi dzień po 2 mycia) zauważam już sensowny ubytek. Zobaczymy jak będzie dalej, ale wydaje mi się, że raczej odpowiada jednej, a nie dwóm butelkom płynnego szamponu.


Teraz najważniejsze, czyli za co właściwie tak lubię ten szampon, że znalazł się w moim zestawieniu TOP 5? Po pierwsze za skład. Dalej za świetne, ale delikatne oczyszczanie, ale przede wszystkim za efekt po umyciu. Moje włosy po tym szamponie nie potrzebują odżywki! a po wyschnięciu wyglądają po prostu fantastycznie. Są błyszczące, sypkie i łatwe do rozczesania. To wystarczyło, żeby ten produkt stał się moim ulubieńcem, ale dodam jeszcze, że świetnie sobie radzi z czyszczeniem pędzli - dla mnie ideał i gorąco polecam! :)

Co myślicie o takiej formie szamponu? A może już używałyście podobnego produktu i możecie się podzielić wrażeniami?

Na zakończenie tej serii (mam nadzieję, że w sobotę) będę miała dla Wam małe francuskie rozdanie, w którym będzie można zgarnąć między innymi ten szampon, więc stay tuned ;)

poniedziałek, 12 maja 2014

Alverde - nawilżający zestaw do włosów suchych z serii Aloe Vera Hibiskus

Dzisiejszych bohaterów jest dwóch, a są to szampon i odżywka z Alverde, z serii nawilżającej przeznaczonej do włosów suchych, opartej na aloesie i hibiskusie. Oba produkty są całkiem naturalne, nawilżające i bez silikonów, czyli dokładnie takie, jak lubię najbardziej, chociaż tego zestawu używa głównie Mężczyzna :)


Każdy z tych produktów można dostać w drogeriach DM w cenie ok. 2€ oraz w polskich drogeriach internetowych za około 15zł. Pojemność standardowa, po 200ml.


Szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy, nie obciąża ich i oczywiście nie wysusza. Nieźle się pieni i można nim zmyć również oleje.


Odżywka jest raczej specyficzna. U Mężczyzny świetnie się sprawdza - lekko nawilża, a włosy po myciu są błyszczące, lekkie i zdrowo wyglądają. Ogólnie na duży plus. Z moimi włosami niestety tak sobie nie radzi... Używam jej tylko na końce włosów, czyli mniej więcej od połowy długości, w takiej ilości, jak każdy inny produkt tego typu i jest totalna porażka. Włosy są koszmarnie obciążone, pozlepiane i nadają się tylko do ponownego mycia... Po nałożeniu znacznie mniejszej ilości jest ciut lepiej, ale i tak daleko do świeżości.


Konsystencja szamponu jest lekko żelowa, a odżywki kremowa. Oba produkty mają standardową wydajność i przyjemny zapach. 
Na koniec jeszcze fota po ostatnim użyciu tego kompletu. Never again ;)


Polecam szampon, chociaż moim zdaniem jest równie dobry jak inne z Alverde, z odżywką lepiej uważać :)

Miałyście te produkty lub inne z tej serii? Koniecznie dajcie znać jak się sprawdziły :)

Uff już poniedziałek... Nawet nie wiem, co się stało z weekendem, który był wypełniony głównie pakowaniem i sprzątaniem mieszkania przed wyjazdem. Za dwie godziny jedziemy na lotnisko, a stamtąd sama lecę do Marsylii przez Monachium. Mężczyzna miał kupiony bilet odrobinę wcześniej, dzięki czemu leci pół godziny wcześniej lotem bezpośrednim... Ale to nic :) Damy radę, a Wam życzę spokojnego dnia i miłego całego tygodnia. Do jutra! :)

piątek, 24 stycznia 2014

O mojej pielęgnacji włosów

Od kilku lat czytam blogi, z których czerpałam całą wiedzę na temat pielęgnacji włosów. SLS? Silikony? te pojęcia były mi wcześniej obce ;) Po lekturze poszperałam w sieci, wyrzuciłam wszystkie produkty które zawierają te składniki i przeszłam na naturalną pielęgnację. Po jakimś czasie emocje opadły, a ja powoli wprowadzałam kosmetyki do włosów z wysuszającym SLS i oblepiającymi silikonami, które jak się okazało, wcale nie szkodzą mi tak, jak by się mogło wydawać.

Obecnie już wiem, że moje włosy są w dobrym stanie, a ich wygląd zależy głównie od wody. Niestety bardzo nie lubią tej z mojego obecnego miejsca zamieszkania. U rodziców wyglądają najlepiej, podobnie jak w Niemczech, ale tam szybko się przetłuszczają i tak dalej gdzie bym nie pojechała ;)

Podstawowa zasada dbania o włosy dla mnie to nie szkodzić. Lokówkę, prostownicę i suszarkę używam sporadycznie, nie więcej niż 2 razy w miesiącu. Zaplatam włosy w warkocz do spania, do kurtki i zawsze, gdy jestem w domu. Jeżeli chodzi o kolor, to od liceum włosów nie farbowałam, a jeśli już, to tylko szamponetkami, z których kolor utrzymuje mi się trochę ponad tydzień. Dla mnie wystarczy. 

Cały zestaw do pielęgnacji moich włosów
Daleko mi do dziewczyn, które przywiązują dużą uwagę do pielęgnacji włosów. Na powyższym zdjęciu zebrałam wszystkie produkty, które regularnie używam i wydaje mi się teraz, że jest ich mało ;) Część tych produktów (oleje) używam już od ponad dwóch lat, inne (szampony) od wakacji, a jedwab czy mgiełkę dopiero 2 miesiące. 

Całkiem niedawno spróbowałam metody OMO czyli odżywka - mycie - odżywka i okazało się, że to najlepszy sposób na moje włosy. Po takim myciu są gładkie, miękkie i błyszczące, na ile to możliwe w warunkach domowych. Czasami zdarza mi się umyć włosy normalnym szamponem, ale to rzadkość.

Włosy myję obecnie co dwa dni, a latem codziennie. Na produkty Balea długo nie zwracałam uwagi. Przekonała mnie dopiero kolejna przeczytana recenzja i spróbowałam, chociaż bez przekonania. Teraz minęło już ponad pół roku od pierwszego zakupu, a ja przywiozłam zapas.

Balea odżywka jedwabista gładkość figa i perła
Odżywka jedwabista gładkość figa - perła.  Stosowana zwyczajnie po myciu włosów ładnie je wygładzała, ale lepiej sprawdza się do pierwszego mycia. Nakładam ją na całą długość włosów i spłukuję.
To co dla mnie jest dużym plusem to zapach. Uwielbiam go. Z doświadczenia wnioskuję, że to perły ;)
Jest też niesamowicie wydajna! To moja pierwsza butelka, którą przez około trzy miesiące używałam tylko po umyciu, ale do końca jeszcze daleko.

Odżywka ma pojemność 300ml, a w Niemczech w drogerii DM kosztuje zawrotne 65 centów. W Polsce można ją dostać za około 6zł w sklepach internetowych.

Balea szampon do codziennego mycia włosów waniliowy
Po zmyciu odżywki dwukrotnie myję włosy szamponem ze zdjęcia. Podobnie jak odżywka nie zawiera silikonów. Obecnie używam limitowanej wersji zimowej do codziennego stosowania o zapachu wanilii. Wcześniej był wiśniowy zwiększający objętość włosów, a w kolejce czeka rozmaryn. 
Każda wersja dobrze się pieni, świetnie oczyszcza włosy (również z olejów), świetnie pachnie i jest tania. Nie oczekuję nic więcej od szamponów. 

Szampony Balea są w tej samej cenie co odżywka i tu również mamy niesamowity, chociaż nieznacznie chemiczny zapach.
 
Balea Professional odżywka do włosów brązowych
Po umyciu włosów używam kolejnej odżywki, również z Balea. Teraz mam wersję do włosów brązowych, w kolejce popularną z olejem arganowym. 

Wystarczy niewielka ilość tego produktu i włosy są miękkie i gładkie. Jeżeli nie przesadzimy z jej ilością to w żaden sposób nie obciąża. Sama nakładam ją od wysokości około uszu w ilości mniej więcej dwa razy większej niż na zdjęciu. Mimo koloru i złotych drobinek nie zauważyłam zmian w kolorze włosów w czasie jej używania. W tym przypadku zapach jest słabszy, ale jak zawsze przyjemny.

Pojemność szamponów i odżywek z tej serii to 200ml w cenie ok. 1,5 euro, a w Polsce ok. 12zł.

Powyższe produkty nie mają na celu odżywiania moich włosów. Chodzi tylko o to, żeby włosy były dobrze i delikatnie oczyszczone oraz dobrze wyglądały. Do odżywiania używam oleju kokosowego zmieszanego z rycynowym i czasami odrobiną arganowego oraz suplementów.

Oleje kokosowy i rycynowy
Włosy myję wieczorem i w pierwszy dzień po olejowaniu zawsze są lekko obciążone, ale po kolejnym myciu już jest wszystko w porządku. Olej kokosowy rozpuszczam w dłoniach i dolewam odrobinę oleju rycynowego, a potem nakładam je na całe włosy i skórę głowy począwszy od końcówek. Włosy zawiązuję w koczek i zakładam foliowy czepek, a na to czapkę. Chodzę tak przez co najmniej godzinę, nigdy na noc, a potem zmywam. Prawie regularne olejowanie sprawiło, że są bardzo miękkie i mocniejsze. Uwielbiam je dotykać ;)

Green Pharmacy eliksir ziołowy
Od jakiegoś czasu używam też wcierek (?). Obecnie jest to Eliksir ziołowy z Green Pharmacy. Po każdym myciu, gdy włosy są jeszcze mokre, spryskuję nim skórę głowy i wmasowuję. Na razie nie odnotowałam widocznej różnicy w ilości czy wzmocnieniu włosów, ale nie poddaję się. Patrząc na skład jest całkiem nieźle, więc na pewno zamierzam go wykończyć. Duży plus za to, że nie obciąża moich włosów. Kupiłam go na Allegro, za mniej niż 10zł.
Biosilk jedwab do włosów

Zimą do mojej pielęgnacji dołączył jedwab. Miałam jedna buteleczkę już dawno temu i pozbyłam się jej podczas akcji zero silikonów. Mimo, że potem zdarzało mi się używać odżywek i szamponów z silikonami, to jedwabiu nadal unikałam. Moje włosy są cienkie i ten zwykle je sklejał, bez względu na to, jak mało go użyłam.

Ta buleteczka wpadła mi do koszyka przy kasie w Biedronce. Kupiłam ją z zamiarem używania jesienią i zimą w celu ochrony końcówek i tak go stosuję. Nakładam go na ostatnie ok 2cm włosów gdy są jeszcze mokre. W takiej ilości nie widzę szkodliwego działania i może zostanie ze mną na cały rok.

Na chwilę obecną to tyle. Moje włosy są zdrowe i już bardzo dawno nie widziałam rozdwojonych końcówek. Odkąd mam grzywkę to regularnie używam do niej suchych szamponów, ale o nich innym razem.

Używałyście któregoś z tych produktów?