Pokazywanie postów oznaczonych etykietą YSL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą YSL. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 grudnia 2014

I can be your...

... everything ;)

Czyli zapraszam Was dziś na kolejny post z produktem do ust, a konkretnie matową pomadką - różem w formie błyszczyka od marki Yves Saint Laurent.
Tym razem jednak będą to głównie zdjęcia, bo post o tym kosmetyku już był, a dziś chcę Wam tylko pokazać inny, cudowny odcień 8 - Pink Hedoniste. Poprzedni post znajdziecie tutaj:
Yves Saint Laurent Baby Doll Kiss & Blush 1 Fuchsia Desinvolte.


O ile poprzedni kolor - fuksja, był bardzo intensywny i mocny, tak ten - róż jest kolorem delikatnym i uniwersalnym. Pasuje do praktycznie każdego makijażu i sięgam po niego zawsze, gdy potrzebuję czegoś delikatnego do mocnych oczu, albo nie wiem jaką pomadkę wybrać.
Dobrze się też sprawdza na randkach ;)




Pink Hedoniste jest też lepszy jakościowo od swojego brata z numerem 1. Na ustach utrzymuje się dłużej, a gdy schodzi, to bardzo dyskretnie i estetycznie. Na policzkach natomiast wytrzymuje aż do demakijażu. Niestety ten egzemplarz również nieznacznie wysusza mi usta, ale jak zawsze podkreślam, że w moim przypadku robią to również Color Whisper od Maybelline, więc nie kierujcie się tym za bardzo ;)


Piękny kolor i podwójne zastosowanie to niewątpliwie jego największe zalety. Poza tym jest bardzo uniwersalny i ma przepiękne opakowanie, więc myślę, że będzie świetnym pomysłem na prezent. 


Jak Wam się podoba ten kolor? Lubicie kremowe produkty 2w1?

niedziela, 28 września 2014

Lip Product Addict TAG

Hej! 
Co powiecie na coś lekkiego? 
Od jakiegoś czasu chętnie śledzę odpowiedzi na TAG Lip Product Addict, więc sama także zdecydowałam się go zrobić, zwłaszcza, że w ostatnim czasie moja miłość do produktów do ust nadal rośnie.


1. Ulubiony balsam/pomadka ochronna do ust
Carmex! Od bardzo dawna niezmiennie Carmex, ale wyłącznie wersje w sztyfcie i słoiczku, tubka jest dla mnie totalną porażką. W moim prywatnym rankingu kolejne miejsca zajmują balsam od Nuxe oraz masełko Nivea, jednak żadne z nich nie jest w stanie zastąpić mojego ulubieńca.


2. Najbardziej przykuwająca uwagę czerwień
Wydaje mi się, każda czerwień przykuwa uwagę, dlatego też pokażę Wam moich ulubieńców w tym temacie, którymi są: szminka MAC Viva Glam Rihanna oraz konturówka do ust Golden Rose w kolorze 513. Obie idealnie do mnie pasują i są bardzo trwałe, dzięki czemu mając je na ustach czuję się bardzo dobrze i pewnie siebie przez długi czas. Niestety kredka trochę przesusza usta, ale rekompensuje to cena poniżej 10zł ;)



3. Najlepszy luksusowy i drogeryjny produkt do ust
Tych pierwszych jest u mnie niewiele, ale gdybym miała wybrać jeden, to na pewno byłby to produkt YSL Baby Doll Kiss & Blush, najlepiej w kolorze 8. Uniwersalny produkt do ust i policzków, w pięknym naturalnym kolorze i ślicznym opakowaniu. Natomiast w kategorii typowo drogeryjnej (Rossmanny etc.) wybrałam pomadkę Maybelline w kolorze 250 Mystic Mauve, którą ostatnio odkrywam na nowo. Kolor jest spokojny, ale nieoczywisty i doskonale pasuje do praktycznie każdego makijażu.


4. Najlepsza pomadka MAC
Pomadkę MAC mam na chwilę obecną tylko jedną, ale jest to absolutnie mój hit jesieni, o którym wspominałam już wyżej, czyli Viva Glam Rihanna.



5. Najbardziej rozczarowująca pomadka
W tym przypadku miałam spory problem i tak po chwili zastanowienia wybór padł na pomadki Maybelline Color Whisper, moje w kolorach 130 i 220. Z jednej strony bardzo je lubię za ładne i delikatne kolory, efekt i bardzo prostą aplikację, ale z drugiej wysuszają mi usta, za co wielki minus, zwłaszcza biorąc pod uwagę inne opinie w sieci.



6. Konturówka tak czy nie?
Zależy ;) Zwykle wybieram trwałe, kremowe, mocno napigmentowane pomadki o wykończeniu co najmniej satynowym, w kierunku matu, do których konturówka jest mi zwyczajnie niepotrzebna. Mam jednak kilka trudniejszych w obsłudze szminek, przy których bez konturówki się nie obędzie. Jeżeli już na jakąś się decyduje to są to produkty GR, Essence lub p2. W planach mam jeszcze jedną bezbarwną, ale to kiedyś ;)


7. Ulubiony błyszczyk
Robiąc porządki w produktach do ust planowałam zrobić osobny koszyczek na błyszczyki, ale okazało się, że mam ich tylko 5 sztuk, chociaż kiedyś mój makijaż ust opierał się wyłącznie na błyszczykach... jak to możliwe? nie wiem, ale wcale mi to nie przeszkadza, bo w sumie to ich nie lubię ;)
Ulubieniec? Zdecydowanie Clarins Instant Light Natural Lip Perfector w kolorze 04. Daje bardzo delikatny kolor, ładną taflę i jest niesamowicie trwały. Nigdy nie sądziłam, że błyszczyk może przetrwać na ustach kilka godzin, a ten nie ma z tym najmniejszego problemu.



8. Coś ekstra
W tym miejscu nie mogę nie wspomnieć o moich absolutnie ulubionych szminkach Golden Rose Velvet Matte, które mają piękne kolory, świetne wykończenie i pigmentację oraz utrzymują się na moich ustach kilka ładnych godzin bez śladu przesuszenia. Ulubione kolory to 04, 11 i ostatnio 14. Drugi produkt to szminki w kredce od p2, które często pojawiają się w edycjach limitowanych i bardzo przypominają mi produkt od GR, chociaż są trochę lżejsze, ale też trudno dostępne i mają dużo mniejszy wybór kolorów. 


Na koniec próbki kolorów wszystkich bohaterów posta.


1. MAC Viva Glam Rihanna frost
2. Golden Rose Dream Lips Liner 513
3. YSL Baby Doll Kiss & Blush nr 8
4. Maybelline Color Sensational 250 Mystic Mauve
5. Maybelline Color Whisper 130 Pink Possibilities
6. Maybelline Color Whisper 220 Lust for blush
7. Clarins Instant Light Natural Lip Perfector 04
8. p2 100% red! (EL) 040 intensive pink
9. Golden Rose Velvet Matte 11
10. Golden Rose Velvet Matte 04
11. Golden Rose Velvet Matte 14
 
A jakie produkty do ust Wy lubicie najbardziej? 
Pochwalcie się też w komentarzach jeśli same robiłyście ten tag, chętnie poczytam Wasze odpowiedzi :)

sobota, 19 lipca 2014

Yves Saint Laurent Baby Doll Kiss & Blush 1 Fuchsia Desinvolte

Pogoda nas rozpieszcza (może nawet za bardzo), jest sobota, a wiele z Was ma nawet wakacje, więc jest to idealny moment na lekką i przyjemną prezentację jednego z moich najnowszych nabytków jakim jest  Baby doll marki YSL - my precious :)


Pełna nazwa to Yves Saint Laurent Baby Doll Kiss & Blush Lips & Cheeks a kolor, który Wam pokażę w dzisiejszym poście to numer 1 Fuchsia Desinvolte.


Produkt dostępny jest w perfumeriach w aż 12 kolorach wśród których znajdziemy zarówno odcienie delikatne jak i intensywne, a każdy z nich stworzony jest tak, że świetni się nadaje zarówno jako róż, jak i pomadka.


Tym razem muszę wspomnieć o opakowaniu, które jest piękne i przypomina buteleczkę lakieru do paznokci z długą złotą zakrętką. Również zewnętrzny złoty kartonik cieszy oko, a do tego zawiera wszystkie informacje o produkcie, wraz z sposobem aplikacji.
Pojemność 10ml.


Kolor na który zdecydowałam się jako pierwszy to intensywny róż, a właściwie moja ulubiona fuksja. To, co jest w nim niesamowite to przekornie delikatność. Nie to, żeby kolor nie był mocny, ale przy tym jest bardzo łagodny i świetnie się sprawdza z prawie każdym makijażem nie ryzykowałabym zestawienia z niebieskimi cieniami do powiek ;) Z jednej strony rzuca się w oczy, a z drugiej świetnie się dopasowuje i nie razi.

Aplikator ma kształt listka, z ruchomą kulką w środku. Chociaż na początku wydawał mi się wymuszony, to szybko go polubiłam i przede wszystkim doceniłam. Nabiera on idealną ilość produktu oraz pozwala na bardzo dokładną i precyzyjną aplikację produktu zwłaszcza na kontur ust. Muszę przyznać, że często używam różnych mocnych pomadek i nie wiem, czy to kwestia formuły czy aplikatora, ale jeszcze nigdy nie nakładało mi się tego typu kolorów równie łatwo. Równie prosta i przyjemna jest aplikacja na policzki - wystarczy zrobić nim kilka kropek i rozetrzeć. Samo blendowanie także nie przysparza najmniejszy problemów. Produkt bardzo łatwo stapia rozciera i stapia z cerą nie tworząc wyraźnych granic czy nierówności.


W kwestii trwałości i komfortu noszenia nie mam mu nic do zarzucenia w przypadku aplikacji jako róż - w niezmienionym stanie trwa aż do demakijażu. Niestety Baby Doll zastosowany na usta sprawuje się gorzej. Podkreśla suche skórki i lekko wysusza, więc przed aplikacją potrzebuję pomadkę nawilżającą, a po około 2 godzinach lusterka, żeby kontrolować zamiany i znikanie, a przede wszystkim zbieranie się na wewnętrznej linii ust. Pod tym względem czuję się zawiedziona, zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę tego produktu - liczyłam, że trwałość będzie jego najmocniejszą stroną.


YSL Baby Doll nałożony na usta i w niewielkiej ilości na policzki
Trwałość odrobinę poprawia roztarcie go palcem, a w ciągu dnia poprawa bezbarwnym błyszczykiem / pomadką, ale idealnego sposobu jeszcze nie znalazłam i cały czas jest bezlitosny dla zaniedbanych, słabo nawilżonych ust. Bardzo lubię w nim natomiast to, jak ładnie komponuje się całość, czyli ta harmonia kolorów na policzku i ustach, chociaż jak możecie zauważyć, intensywność w obu przypadkach jest bardzo zróżnicowana.
Myślę, że najlepszym podsumowaniem jest fakt, że krótko po zakupie tego koloru marzyłam już o następnym, a teraz nawet jest mój, ale pokażę Wam go w osobnym poście.
Sam produkt mimo oczywistych wad bardzo przypadł mi do gustu i serdecznie Wam go polecam, zwłaszcza że kolory są piękne :)

A Waszym zdaniem - hot or not?