Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manicure. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manicure. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 sierpnia 2014

Essie Good to go i porównanie z Poshe

Moja przygoda z wysuszaczami lakierów do paznokci zaczęłam się ponad 2 lata temu od produktów Sally Hansen. Miałam zarówno Insta Dri w formie kropelkowej jak i Dry Kwik i z obu nie byłam zadowolona. Później zdecydowałam się na Essie good to go i jak na złość nie mogłam go dostać ani w Polsce, ani w Niemczech. Po pół roku poddałam się i kupiłam Poshe, z którego nadal jestem bardzo zadowolona. Skąd więc post o Essie? Z przypadku ;)


W między czasie moją kolekcję lakierów zasiliło kilka buteleczek lakierów Essie i prawdę mówiąc z żadnego z nich nie byłam rzeczywiście zadowolona. W ten sposób zupełnie przestałam się interesować good to go, oraz prawie nie zwracałam uwagi na resztę oferty marki i trzymałam się z dala przez prawie rok.
Niedawno znalazłam jednak w DM 3 świeżutkie buteleczki tego top coatu i zanim się zorientowałam wróciłam z jedną z nich do domu ;) 


Essie good to go jest typowym wysuszaczem, który ma za zadanie przyspieszyć wysychanie kolorowych lakierów oraz nadać im ekstra błysk. Pod tym kątem nie mam mu nic do zarzucenia, ale prawdę mówiąc uważam, że Poshe sprawdza się lepiej.


Po otwarciu jego formuła jest idealnie rzadka, dzięki czemu aplikacja jest bardzo wygodna i prawie przyjemna, gdyby nie dość intensywny zapach. Domyślam się jednak, że za niedługo potrzebny będzie rozcieńczalnik, dlatego też w tych aspektach również przyznałabym po punkcie więcej dla Poshe. 
Na korzyść Essie działa natomiast szerszy płaski pędzelek, ale wąskie dołączone do Poshe czy Seche nie sprawiają najmniejszych problemów przy aplikacji, więc tu po równo.



Pojemność i przede wszystkim cena również działają na korzyść konkurenta Essie - 14 do 13,5ml oraz 15 do 36zł. Teoretycznie dużym plusem jest dostępność good to go, ponieważ szafy marki możemy znaleźć w drogeriach Hebe i w Super Pharm, ale tak jak wspomniałam na początku, ja go tam jeszcze nie spotkałam, natomiast Poshe dostępny jest tylko przez internet.


Do tej pory bezsprzecznie wygrywa Poshe, jednak to Essie zrobił na mnie ostatnio ogromne wrażenie i myślę, że to jego kupię ponownie.
Moje paznokcie znów zaczęły się koszmarnie rozdwajać tak, że na kilku zeszła mi duża część płytki prawie na połowie długości, co bardzo wpłynęło na ich miękkość, a w praktyce wyginają się w każdą stronę. W związku z tym w tej chwili każdy lakier (lepiej jest oczywiście z piaskowymi) wytrzymuje maksymalnie dwa dni, a po tym czasie schodzi z końcówek tworząc nieestetyczne 1-2mm braki. I tu zaczyna mieć znaczenie ogromna zaleta Essie. Po nałożeniu jednej warstwy good to go moje paznokcie są wyraźnie wzmocnione i twardsze, dzięki czemu końcówki nie pracują, a lakier wytrzymuje nawet 5 dni, co jest wynikiem wręcz nieprawdopodobnym. W tym czasie kolor zdąża mi się znudzić oraz wytrzeć na końcach, ale nadal wygląda estetycznie i kolejne malowanie nie jest konieczne. 


Podsumowując, mimo wcześniejszych uprzedzeń serdecznie polecam Wam Essie good to go, jeśli macie słabe lub rozdwajające się paznokcie, w przeciwnym wypadku moim faworytem nadal jest Poshe.

Używacie top coat'ów? Jaki jest Waszym ulubieńcem?

środa, 23 lipca 2014

Pastelove lakiery od Golden Rose

Od około roku w mojej kosmetyczce dominują lakiery marki Golden Rose. Uwielbiam je za wysoką jakość, niezłą trwałość, duży wybór kolorów i oczywiście cenę. Wielokrotnie też powtarzałam, że na moich paznokciach spisują się one o wiele lepiej niż lakiery Essie, a często wychodzące nowe kolekcje nie pozwalają mi znudzić się marką. Moją ulubioną serią lakierów od GR jest Rich Color czyli ta z szerokim pędzelkiem, jednak od niedawna równie dobrze pracuje mi się z linią podstawową, czyli Nail Lacquer i to z niej właśnie pokażę Wam dziś dwie nowe (?) propozycje kolorystyczne na lato.


Oba lakiery są bardzo do siebie podobne - lekko rozbielone, niby pastelowe, ale jednak kolor jest dość wyraźny. Błękit to kolor z numerem 363, a pistacja 361. Na paznokciach mam odżywkę, 3 cieniutkie warstwy koloru i mój obecny hit, czyli Essie good to go, o którym już niedługo pojawi się osobny post. Wszystkie zdjęcia zrobione zostały czwartego dnia! od aplikacji.


Same lakiery mają 12,5ml pojemności, wąski, ale wygodny pędzelek i cenę około 5zł. Zadowalająco kryją już po 2 normalnych warstwach i schną w granicach normy, ale ja i tak użyłam na nich wysuszacza. Trwałość z topem Essie jest niesamowita. Dopiero szóstego dnia pojawiły się starte końcówki i pęknięcia na powierzchni, jednak przy tym kolorze całość nadal świetnie wygląda :)


Koniecznie napiszcie jaki lakier w odcieniach mięty, błękitu i pistacji jest Waszym ulubionym i jakie kolory najczęściej goszczą na Waszych paznokciach latem :)

wtorek, 24 czerwca 2014

Kiko Cupcake 648

Moje paznokcie są obecnie w zaskakująco dobrym stanie nareście!!, więc zamierzam wykorzystać sytuację i pokazać Wam kilka lakierów, które zasiliły moje zbiory w ostatnim czasie.
I tak dziś najświeższa nowość, prosto z fantastycznego salonu Kiko w Marsylii, czyli lakier z kolekcji Cupcake w kolorze 648 - ananasek :)


Niestety lakiery z tej serii dostępne są tylko w salonach Kiko poza Polską i na stronie internetowej marki, a ich cena to 3,50 - 4,90€ w zależności od kraju.


Kolekcja Cupcake to lakiery piaskowe w pastelowych kolorach z dodatkiem matowych drobinek, które mają imitować posypkę na babeczce. Chociaż mogłoby się wydawać, że jest tego wszystkiego za dużo, to efekt końcowy jest raczej delikatny i stonowany. 


Lakier jest dosyć gęsty i przepełniony drobinkami, ale aplikacja nie należy do trudnych. Do pełnego krycia potrzeba 2 warstw, które wysychają już w 15 minut. Trwałość też na duży plus, bo dopiero po 3 dniach miałam lekko wytarte końcówki, ale przy tym kolorze w ogóle nie było tego widać. Lekkie odpryski zaczęły się 6tego dnia. Również zmywanie nie należy do najtrudniejszych. Wystarczy chwilę przytrzymać wacik nasączony zmywaczem, a potem trochę potrzeć i wszystko ładnie znika.

I zbliżenie na ekstra przesuszone dłonie... ma ktoś pomysł jak sobie z tym poradzić?
Mnie się bardzo podoba kolor, ciekawy efekt i oczywiście piaskowe wykończenie, a niezła trwałość sprawia, że jest jednym z moich wakacyjnych ulubieńców :)

A jakie jest Wasze zdanie? Hot or not?


wtorek, 15 kwietnia 2014

Lovely Ibiza, czyli neonowe lakiery strukturalne

Weszłam wczoraj do Rossmanna po pomadkę do rzęs, a wyszłam z dłoniami pełnymi lakierów ;) Nie mogłam jednak przejść obojętnie obok pastelowych lakierów piaskowych Wibo oraz neonowych od Lovely. Są one z nowej kolekcji limitowanej, w którą wchodzi między innymi linia Ibiza.

Skórki znów padły po basenie i praniu jajeczek BB :(
 
Do wyboru są 3 mocno neonowe kolory: różowy, żółty i pomarańczowy, który dla mnie jest idealną neonowo pastelową brzoskwinią jak dziwnie by to nie brzmiało ;) 
Lakier kosztuje 8,59zł i bardzo szybko znika z półek. Na opakowaniu tych lakierów jest zamieszczona uwaga, według której nie są one przeznaczone dla naturalnych paznokci. Z Instagramu dowiedziałam się, że chodzi o użyty barwnik, który jest zabroniony w UE. 


Nałożyłam grubą warstwę lakieru podkładowego i na razie nic złego się nie dzieje. Mam nadzieję, że będzie tak dalej, bo dopiero wychodzę na prostą po przygodach z formaldehydem.

Lovely Ibiza

Lakiery są piękne i bardzo wygodne w użyciu. Na zdjęciach mam jedną warstwę obu kolorów przy moich krótkich paznokciach praktycznie nie widzę prześwitów. Pędzelek jest z tych grubszych i bardzo wygodny. Konsystencja gęsta, ale nie za bardzo, dzięki czemu dobrze się rozprowadzają i nie rozlewają, a do tego tworzą równą warstwę na płytce. Po 5 minutach lakier był teoretycznie suchy, a po 15 również praktycznie :) 
Na razie nie mogę wypowiedzieć się w kwestii trwałości i zmywania, ale same lakiery, a na pewno efekt jaki dają absolutnie mnie kupiły :) Dla mnie są idealne na lato, również na stopy :)

Gorąco bym je Wam polecała gdyby nie informacja o barwniku i przeznaczenie do sztucznych paznokci, a tak musicie zadecydować same ;)

Jak się Wam podobają?

sobota, 15 marca 2014

Sobota z pazurem

Dawno nie było żadnego posta z tej serii, więc spieszę z poprawą :) Zdjęcia zrobione w piątek, w pełnym słońcu, a dziś? Totalna porażka za oknem :/


Dziś chcę Wam pokazać lakier z najnowszej kolekcji p2 Satin Supreme, w kolorze 010 Creamy tea.


Jest to jeden z 8 dostępnych pastelowych odcieni o satynowym wykończeniu. Z tego co widziałam, to taki efekt oferuje również Misslyn i chyba jeszcze inne marki.


Kolor to po prostu pastelowy żółty, który dla mnie świetnie się sprawdza wczesną wiosną. Wykończenie natomiast przypomina mi lakier perłowy, który został pociągnięty topem matującym.


Mamy lekko widoczne pociągnięcia pędzelka, lejącą konsystencję i bardzo cieniutką warstwę oraz tycie drobinki, charakterystyczne dla perły. Całość bardzo mi się podoba.


Efekt jest taki, jak na powyższych zdjęciach. Na paznokciach mam 2 cienkie warstwy lakieru nałożone na odżywkę Nail Tek II. Widać lekkie prześwity i w zbliżeniu nierówności koloru, więc wskazana jest jeszcze jedna warstwa. Całość schnie bardzo dobrze, chociaż za szybko nałożyłam drugą warstwę i u prawej dłoni mam kilka zarysowań zrobionych po około 30 minutach od malowania.

Jak Wam się podoba takie wykończenie i sam lakier? Ja go noszę na paznokciach już drugi raz i bardzo mi się podoba jak wyglądają z nim moje dłonie :)
Miłego weekendu!

sobota, 22 lutego 2014

Sobota z pazurem

Sobota!  Mam nadzieję, że macie dziś wolny dzień i możecie poświęcić jak najwięcej czasu dla siebie :)

Z racji tego, że piątki i / lub soboty mam zazwyczaj zajęte na tyle, że po prostu mnie nie ma, to postanowiłam zacząć nową serię postów na ten dzień. Będzie krótko, szybko i tylko do pokazania ;) Dzisiaj pierwszy post z serii Sobota z pazurem, w ramach której będę wrzucać (na razie starsze) zdjęcia manicure. Nie będą to typowe posty lakierowe, czy ich recenzje, a jedynie prezentacja ich wykorzystania i moje ulubione zestawienia. Alternatywnie będą się pojawiać posty z makijażami.


Na pierwszy ogień coś delikatnego i subtelnego czyli róż z brokatem.
Większość zdjęć, które będę wykorzystywać w najbliższym czasie pochodzi z telefonu i można je już określić jako archiwalne. Obecnie nadal nie maluję paznokci (to już trzeci tydzień!), więc żadne z nich nie będzie pokazywać ich aktualnego stanu. Niestety.


Bazą jest jasny, pastelowy róż od p2 w kolorze 010 little princess z brokatowym topem Essence. Na zdjęciach widać już niemały odprysk na kciuku, ale nie pojawił się szczególnie szybko.


Teraz widzę, że lakiery nie były nałożone zbyt dokładnie, ale obie buteleczki były świeżutkie, prosto z drogerii i chciałam je od razu wypróbować ;)

Sam różowy lakier jest bardzo delikatny i łagodny, dlatego zdecydowałam się na top na wszystkie paznokcie. p2 kryje już przy 2 warstwach w 100% i szybciutko schnie, a na zdjęciach mam jedną warstwę lakieru nawierzchniowego. Zero wysuszaczy.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Moje Piaski od Paese

Dziś lekko i przyjemnie, czyli głównie zdjęcia i post o jednych z moich ulubionych lakierów - piaski od Paese. Ciężko mi tu podać całą nazwę, ponieważ jej zwyczajnie nie posiadają. Cała kolekcja podpięta jest pod Lakier do paznokci o przedłużonej trwałości i za to wielki minus dla producenta, bo o tym, że to lakiery piaskowe przekonałam się przez przypadek. Jednak nie o tym ;) 

Moja mała kolekcja, od lewej 320, 321, 323, 322, 324 i 327
Gdzie i za ile
Wszystkie kosmetyki Paese  możemy kupić na wyspach producenta w galeriach handlowych. Na Śląsku na pewno są to Galeria Katowicka i Plejada w Sosnowcu. Oczywiście można je też dostać przez internet. 
Cena dużego lakieru o pojemności 9ml to około 16zł, natomiast za miniaturkę trzeba zapłacić około 6zł/6ml.
Mamy 10 stonowanych kolorów do wyboru.

Kolorowe i podświetlone to te moje
Moja obecna gromadka to 6 kolorów. 3 w dużych buteleczkach i 3 w małych. Na powyższym zdjęciu kolory 15 - 18 oraz 10 i 11. Mój wzornik z piaskami nie wygląda najlepiej, ale wiele przeszedł już podczas przesyłki... Kolory ze zdjęcia to kolejno: 
10 - zieleń 323, 
11 - czerń z srebrnym brokatem - 324
15 - cegła - 327
16 - grafit / ciemnoszary - 322
17 - ciemny beż - 321
18 - jasny szary beż - 320
 Właśnie zauważyłam, że małe buteleczki nie mają oznaczeń koloru... Bardzo nieładnie.
 
Pędzelki w wersji dużej i małej, po zdjęciu zostawiłam je w ten sposób na dobre 30 minut...
Moim zdaniem
Mam wielki problem co Wam o nich powiedzieć. Z jednej strony je uwielbiam, z drugiej ostatnio mnie mocno zawiodły, więc może po kolei. 
Pędzelki są wąskie i chociaż takich nie lubię, to w przypadku tych piasków bardzo dobrze nam się pracuje. 
Lakier jest średnio gęsty, przez co nie rozlewa się po skórkach i ładnie, bezproblemowo się nakłada.

Duża buteleczka i zero informacji, że to lakier piaskowy
W buteleczce i zaraz po malowaniu nie widać, że jest to lakier piaskowy. Dopiero gdy wysycha staje się matowy i pojawia się tekstura.
Efekt jaki otrzymujemy to dosłownie lakier z piaskiem, albo beton. Wykończenie matowe, lub mat z iskrzącymi drobinkami, jak w przypadku czerni. Nie jest ostre. Mnie się nic do niego nie łapie, a jak się ubrudzi to łatwo domyć, chociaż jeśli pomalujemy brzeg paznokcia, to radzę unikać twarzy zanim odrobinę się nie zetrze ;)

Mała buteleczka i zero informacji o kolorze
Trwałość na plus. Zapomniałam zrobić zdjęć zaraz po pomalowaniu paznokci, więc to, co zobaczycie na dalszych zdjęciach to efekt po 5 dniach. Dla mnie to niesamowity wynik! U prawej dłoni mam odrobinę bardziej starte końcówki. Tekstura jest też trochę delikatniejsza, wytarta, ale efekt ciągle ten sam. 

Po pięciu dniach noszenia
To na tyle plusów, pora ponarzekać ;)
Lakiery są u mnie niewiele dłużej niż 4 miesiące, czyli stosunkowo niedługo. O ile z tymi, których użyłam do manicure nie było większych problemów, tak na przykład jasny beż (pierwszy od lewej z pierwszego zdjęcia) przed zdjęciami spędził 20 minut w pozycji poziomej, a lakier jak był, tak dalej jest niewzruszony na dnie. Wyschło mu się, a oczywiście był dobrze dokręcony i przechowywany w odpowiednich warunkach. 

W słoneczku
W przypadku zielonego natomiast można zauważyć nierówność i ślady palca na małym palcu. Zrobiłam je po ponad 30 minutach od pomalowania paznokci, a wcześniej wysychały mi w około 10 minut.
Teraz już na pewno muszę kupić rozcieńczalnik do lakierów.

Tutaj najlepiej widać odciski na małym palcu

Czy polecam? Jak najbardziej, jeżeli lubicie takie wykończenie. Tylko uprzedzam o zmianach jakie w nich zachodzą z czasem. Mam nadzieję, że rozcieńczalnik pomoże i znów będą jak nowe :)

Z ciekawości postanowiłam zostawić je do oporu. Ósmego dnia wymiękłam i zmyłam... Z lakierem nie działo się nic, poza startymi końcówkami. Po zmyciu okazało się, że jeden paznokieć był rozdwojony, a inny nadłamany, ale lakier trzymał wszystko w kupie i wydawały się mocne. Jestem pod wrażeniem, a dla Was poniżej zdjęcie zrobione chwilę przed zmyciem.
W środku prawa dłoń, pozostałe dwa zdjęcia lewej :)
Moja ocena  6 miało być 4+, bo zgęstniały, ale za trwałość zdecydowanie 6!!
gdzie 1- porażka, 6 - hit
Przy okazji dodam może wrażenia z kupowania tych lakierów. I tak duży plus dla Pani z wyspy Paese w Sosnowieckiej Plejadzie za sensowną pomoc i rozeznanie, a większy minus dla Pań z Galerii Katowickiej. Pytając w Katowicach o lakiery piaskowe Pani podeszła do półeczki z piaskami i z przekonaniem powiedziała, że są tylko dwa czy trzy kolory. Oczywiście były dostępne wszystkie, ale dziewczyny nie miały pojęcia o tym, że lakiery piaskowe to nie tylko te z brokatem...

czwartek, 23 stycznia 2014

O Essie Lights & Golden Rose 303

Wiem, że moje paznokcie nie są tak ładne jak Dziewczyn, które zwykle prezentują lakiery, a tym bardziej, że nie umiem robić zdjęć jak na przykład Obsession, ale co tam! Może komuś się przyda :) 
Mnie to połączenie bardzo przypadło do gustu, chociaż wolę złoto ;)

Essie Lights + Golden Rose 303

Bohater dzisiejszego posta to Essie Lights z akcentem Golden Rose 303. Chociaż z lakierami Essie się nie lubię, to ten nie jest zły.

Essie Lights + Golden Rose 303

Gdzie i za ile
Essie jest z edycji limitowanej z 2012 roku i dostaniemy go w cenie ok. 12zł za 13,5ml w drogeriach internetowych. Mój z Kosmetyki z Ameryki. Chociaż nadal można go znaleźć za ponad 30zł.
Golden Rose kupimy na wyspach producenta, w małych drogeriach i wielu miejscach w sieci. Cena tej wersji to ok. 4zł za 12,5ml.

Essie Lights + Golden Rose 303, rzeczywisty kolor

Moim zdaniem
To, co najbardziej lubię w europejskich wersjach Essie to pędzelek. Niewąski, płaski. Niestety w tej linii lakierów GR pędzelek jest klasyczny, szczupły, okrągły, ale nie mam z nim najmniejszych problemów. 
Oba lakiery bardzo dobrze się nakłada, nie rozlewają się, ładnie współpracują. 
Na zdjęciach mam 2 warstwy każdego koloru. O ile u GR krycie jest całkowite (co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło przy takim kolorze), tak w Essie przy 2, a nawet 3 warstwach dalej lekko prześwitują końcówki, ale taki jego żelkowy urok. 

Essie Lights + Golden Rose 303, rzeczywisty kolor

Kolory są dokładnie takie, jak na powyższym zdjęciu. W przypadku Essie intensywny po prostu róż, a Golden Rose, to sreberko, które jest jakby bardzo drobnym i gęstym brokatem. Składa się z miliona iskrzących drobinek, ale przy odpowiednim świetle wygląda nawet jak folia ;) Oba pięknie błyszczą nawet bez topu.

Trwałość
I tu ogromne zaskoczenie. Przy moich osłabionych obecnie paznokciach, które są bardzo miękkie i giętkie ten manicure wytrzymał 5 dni!! U mnie to naprawdę rzadkość ;) Oczywiście nie w takim stanie jak na powyższych zdjęciach, ale jest zaskakująco dobrze. Zdjęcia z piątego dnia poniżej.

Dzień piąty

 Odprysk na małym paznokciu i starte końcówki głównie u Essie.

Dzień piąty

Na wszystkie paznokcie nałożyłam odżywkę Kinetics Shark, a na serdecznych paznokciach warstwę bazy z Essence -  Nail art Peel off, która okazała się niepotrzebna. Paznokcie pomalowałam dwiema warstwami Essie Lights, a palce serdeczne taką samą ilością Golden Rose 303. Na koniec całość przykryłam wysuszaczem Poshe, ale nie ma go na pierwszych zdjęciach.

Nie miałam najmniejszych problemów ze zmyciem lakierów.

Oba lakiery świetnie się spisują, ale moim zdaniem na większą uwagę zasługuje Golden Rose. Zrobienie dobrego lakieru za 35zł (cena regularna) to żaden wyczyn, natomiast taka sama jakość za 4zł to już coś. Bardzo lubię lakiery GR, chociaż wolę serię Color Rich ze względu na pędzelki, ale i tej niczego nie brakuje.

Moja ocena  4+ dla Essie za prześwity i 5+ dla GR za nie mój pędzelek
gdzie 1- porażka, 6 - hit
Lubicie lakiery Essie i Golden Rose?  Podoba Wam się takie połączenie?

środa, 15 stycznia 2014

O Kiko 315 i złotym brokacie 020 od P2

Paznokcie na dziś czyli fiolet Kiko, którego już dawno polubiłam, z premierą brokatowego złota od P2. 


Uwielbiam takie połączenia, w dodatku naoglądałam się wiele podobnych na Instagramie więc sama zapragnęłam mieć. 
Paznokcie są obecnie w opłakanym stanie, ale w trakcie ratowania, także kolor wskoczył trochę na pocieszenie ;)
Poniżej sprawcy zamieszania. Oczywiście, że złoty na złotym to nie jest najlepszy pomysł, ale to jak bardzo zły jest, widać było dopiero po zrzuceniu zdjęć. Poprawię się, również z ostrością :) Fiolet od Kiko ma numer 315, a złoty brokat od P2 nazwę 020 get gorgeus!.

Napisy na P2 ciężko zauważyć, a co dopiero uchwycić na zdjęciu...
Kilka słów o lakierach
Gdzie i za ile
Kiko - zagraniczne salony Kiko, mój kupiony w Paryżu, cena z promocji około 1,5euro
P2 - drogerie DM, czasami allegro i drogerie internetowe z niemieckimi kosmetykami, cena 2,5euro

Moje 3 grosze
Zarówno Kiko jak i brokat od P2 mają pojemność 11 ml. Oba zapakowane są w wygodne buteleczki z poręczną zakrętką. To, co uwielbiam w lakierze Kiko to jego pędzelek. Nie lubię klasycznych wąskich, jak w lakierze P2. Najlepiej maluje mi się płaskimi, większymi pędzelkami, chociaż przy moich raczej wąskich paznokciach czasami powoduje wymalowanie połowy palca ;) W przypadku Kiko pędzelek jest krótki, płaski, ale wąski dzięki czemu lakier dobrze się rozprowadza, a skórki pozostają nietknięte.

Dokładnie taki kolor mam w naturalnym świetle
Wysychanie obu lakierów jest sensowne (nie da rady w 5 minut, ale przed snem raczej można), jednak i tak zawsze używam wysuszacza, z którym oba lakiery bardzo dobrze współpracują.

Kolor Kiko to raczej ciepły, ciemny, głęboki fiolet. Najlepiej oddają go dwa pierwsze zdjęcia. W zależności od światła raz jest po prostu jaśniejszy, a raz ciemniejszy. Nie zauważyłam, żeby wychodziły z niego inne tony. W przypadku P2 raz można zauważyć czyste złoto jakby z drobniutkiego brokatu, a raz pięknie błyszczą zatopione w nim holograficzne dodatki - większe sześciokąty i małe kółeczka. 
Na zdjęciach mam po 2 warstwy obu lakierów. O ile w przypadku Kiko wystarczy nawet jedna grubsza (ja wolę 2 cienkie), o tyle złotemu można dołożyć jeszcze trzecią dla 100% krycia.

Tutaj aparat trochę przekłamał odcień, jest zimniejszy niż w rzeczywistości
Nie mogę się wypowiadać na temat trwałości, ponieważ na moich zniszczonych obecnie paznokciach szybko się ścierają końcówki (max po 2 dniach), a za dwa dni zamierzam nałożyć po raz kolejny odżywkę, więc lakier idzie do zmycia. Z ich zmywaniem nie mam problemów - Kiko schodzi szybko i ładnie, a brokaty nakładam zawsze na bazę z Essence.

Na tym zdjęciu natomiast doskonale widać drobinki w brokacie
Na koniec jeszcze cały zestaw, który mam na paznokciach.

Zaczęłam od odżywki Kinetics Shark, a na serdecznych paznokciach dołożyłam warstwę bazy z Essence -  Nail art Peel off. Paznokcie pomalowałam lakierem Kiko 315, a serdeczne złotym brokatem P2 020 get gorgeus!. Do tego odrobina złota u nasady palców wskazujących. Wszystko przykryłam warstwą gęstniejącego już wysuszacza Poshe.

Jak się Wam podoba takie zestawienie fioletu ze złotem? Lubicie ozdobny lakier tylko na jednym paznokciu?