Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sephora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sephora. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 lipca 2016

Sephora Maskara Outrageous Dramatic Volume

No cześć!

Dziś kolejna część moich odkryć z początku roku, tym razem krótko, o tuszu do rzęs marki Sephora, o nazwie równie ciekawej co szczoteczka - Outrageous Dramatic Volume Mascara w wersji mini. 


Zacznę od kilku szczegółów technicznych. 
Dostępność Sephora
Pojemność 2,5ml wersja mini
Cena 25zł wersja mini, 59zł pełna


Tusz ten absolutnie uwielbiam za to że świetnie:
- rozczesuje 
- wydłuża
- pogrubia
- nie skleja, chyba że tego chcemy i dołożymy n-warstwę
- niezmiennie się utrzymuje przez cały dzień
- bez problemów się zmywa.


Szczoteczka jest prosta, silikonowa, z bardzo krótkimi włoskami. Konsystencja tuszu jest kremowa i niezmienna już od prawie miesiąca. Maskara nie osypuje mi się w ciągu dnia, nie odbija, nie traci podkręcenia. Jej jedyna wada, to zerowa trwałość w kontakcie z wodą czy łzami. Wystarczy jedna i tusz spływa czarną kreską po całym policzku. Poza tym aktualnie jest moim absolutnym numerem jeden i chętnie kupię jej pełną wersję.

Wiem, że na zdjęciu efekt nie powala, ale tylko ona mi pozwala obecnie osiągnąć chociaż tyle, więc się chwalę ;)

Próbowałyście tą maskarę? Jaka jest Wasza ulubiona?

poniedziałek, 8 lutego 2016

Sephora Mud Mask

Siemanko! 

Czujecie już wiosnę? Ja bardzo i to od dłuższego czasu, a to do mnie bardzo nie podobne ;) No ale nie o tym! Dziś zapraszam Was na post o fantastycznej masce która pozwoli poczuć trochę wiosny Waszej cerze ;)

A mowa oczywiście - jak w tytule - o Mud Mask Purifying & Mattifying marki własnej Sephora. 


Dostępność - Sephora
Pojemność - 60ml
Cena - 55zł
Opakowanie - minimalistyczny słoiczek z mocnego plastiku

Błotna maseczka z zawartością cynku i miedzi oczyszcza skórę, usuwa zanieczyszczenia, oczyszcza pory i redukuje widoczność niedoskonałości.
Natychmiastowo oczyszcza i matuje skórę.
Pochłania nadmiar sebum, pozostawia skórę trwale czystą i matową bez wysuszania.
Formuła na bazie cynku, miedzi i białej glinki.


Maska ma formę glinianego błota w szarym kolorze, które rozprowadzamy na twarzy i zostawiamy na 10 minut. Po tym czasie zmywamy i cieszymy się bardzo delikatną, miękką skórą. Cera jest po niej świetnie oczyszczona, matowa, ale zarazem rozświetlona, trochę jak nowa po prostu. 
W swoim życiu używałam już kilku(nastu) masek oczyszczających, ale żadna z nich nie była równie dobra. Jakością ustępuje moim zdaniem wyłącznie czyścikowi z GlamGlow, o którym pisałam tutaj. Na pewno też jest lepsza od kultowej czarnej maseczki oczyszczającej z Origins.


Bardzo Wam ją polecam. Cena nie jest zaporowa, a sama maska moim zdaniem warta jest o wiele więcej. Widziałam ją też w kilku postach z ulubieńcami, więc nie tylko u mnie się tak dobrze sprawdza :)

No to łapka w górę, kto już ją spróbował? I jak się sprawdziła?
Swoją drogą zauważyłyście już, że Sephora występuje w prawie każdym z moich ostatnich postów? Ehh ;) 

piątek, 29 stycznia 2016

Aksamitna pomadka Sephora

No cześć!

Witam ponownie i zapraszam na kolejny post z produktem do ust w roli głównej. 


Dzisiejszym bohaterem jest Aksamitna pomadka marki Sephora w kolorze 13 Marvelous Mauveé.


Dostępna jest oczywiście wyłącznie w Sephora, w dodatku nie ma jej już online, a i w stacjonarnych sklepach trudno ją znaleźć. Ten kolor oczywiście. Cena 45zł. 


Opakowanie klasyczne, błyszczykowe, z futrzastym aplikatorem, który sam w sobie sprawdza się świetnie, ale przez zbyt szeroki dzióbek w buteleczce nabiera zbyt wiele produktu. W efekcie pomadka koszmarnie brudzi siebie i wszystko wokół. 


Natomiast sama pomadka jest fantastyczna. Mówiąc najprościej: 
  • idealny mat 
  • niesamowita pigmentacja 
  • nieprawdopodobna trwałość 
  • zero wysuszenia. 
Na moich ustach potrafi się utrzymać cały!! dzień, nawet po (nie tłustym) obiedzie, kawach, herbatach i innych owocach. Do tego ma piękne wykończenie i w ogóle nie wysusza moich bardzo wrażliwych ust. 


Sam kolor to najmodniejszy aktualnie piękny brudny, zgaszony róż. Na powyższych zdjęciach zawsze pierwszy ;)
Polecam! Produkt ogółem i ten kolor szczególnie. 

Sephora 13 Marvelous Mauveé

Jak Wam się podoba ta pomadka? Lubicie takie produkty? a może nawet znacie ten? Koniecznie pochwalcie się w komentarzach :)

A teraz uciekam do pracy, a Wam życzę miłego dnia! :)

sobota, 23 stycznia 2016

Odkrycia z przełomu roku

No cześć!

Dziś post, którego sama po prostu nie mogłam się doczekać ;)
Już w ostatnim poście wspominałam, że o ile rok 2014 był dla mnie nudny pod względem kosmetycznym, tak jego końcówka - grudzień i początek bieżącego są niesamowicie wręcz ciekawe. Mamy dziś dopiero 23 stycznia, a ja już mam ogrom produktów, które chcę Wam mocno polecić.
Zatem po kolei! 


Marc Jacobs - ogółem. Pewnego razu zwróciłam uwagę na szminki z tej marki i przepadłam już przez samo opakowanie. Do tego z internetowej Sephory zniknął najpopularniejszy odcień duo do konturowania, więc nie chciałam ryzykować, że zniknie zupełnie i tak wyszło ;) Pudry są świetne, ale szminki, to prawdziwe mistrzostwo!


Pędzle M Brush. 3 kupione zaraz po premierze, jeden to prezent <3 O tych do oczu też kiedyś wspomnę, ale na szczególne wyróżnienie zasługują te dwa do twarzy z zdjęcia powyżej. Oba cudownie miękkie i fantastyczne we współpracy.


Usta! to chyba moja ulubiona kategoria w ostatnim czasie ;) Poza mistrzowskimi szminkami Le Marc na szczególne wyróżnienie zasługują też pomadki Melted, matowa, zastygająca Sephora i błyszczyk z Catrice. Wszystkie za świetną trwałość, dwa ostatnie za nie wysuszanie, ostatni za zaskakująco dobre właściwości pielęgnacyjne. Więcej soon.


W tym zestawieniu nie mogło też zabraknąć fantastycznych linerów MySecret. Marka bardzo przeze mnie niedoceniana tym razem skusiła mnie świetnymi kolorami i przepadłam. Nie tylko kolory są niesamowite, jakość też jest niczego sobie! Do kompletu tusz z Sephora - spływa przy pierwszej łzie, ale to, co robi z moimi rzęsami jest niesamowite. Po raz pierwszy od dawna je widać!


Moja pielęgnacja jest raczej bardzo stała i niewiele się w niej zmienia, ale w ostatnim czasie przygarnęłam kilka produktów o których nie mogę nie wspomnieć. Po pierwsze najlepszy czyścik ever od Glamglow i prawie konkurencyjna maska z Sephora. Oba produkty niesamowicie oczyszczają i świetne wpływają na moją cerę (pomijając małe (wcale nie małe) uczulenie, ale to chyba przypadek ;)). Do kompletu ze świetnie oczyszczoną skórą delikatny samoopalacz Clarins, który pięknie pachnie i jest bardzo delikatny.


Na koniec produkt, o którym zupełnie zapomniałam przy zdjęciach, ale nie mogłam go pominąć ;) Dla mnie jest jedno z większych zaskoczeń w ostatnim czasie. Puder Sephora, który pięknie rozświetla, jest delikatny, a przy tym bardo trwały! Nie sądziłam, że z moją cerą to możliwe. 

Na dziś to wszystko, ale w najbliższym czasie pokażą się posty z każdym z tych produktów, na które serdecznie zapraszam!

A jak u Was? Odkryłyście ostatnio coś niesamowitego? A może znacie któryś z tych produktów?