Zaczęło się jak zwykle...
Przeglądając prasę kobiecą natrafiłam na jesienne trendy w makijażu i przepadłam widząc zdjęcia bardzo ciemnych, prawie czarnych ust. Włączyło się chciejstwo i rozpoczęły poszukiwania, które na szczęście miały szybki i szczęśliwy finał w niezawodnym ostatnio salonie Golden Rose.
Zdecydowałam się na dwie szminki. Pierwszą z mojej ulubionej serii Velvet Matte z numerkiem 23 (nowość!), ze względu na jej trwałość, świetną aplikację i wysoki komfort noszenia oraz drugą z serii po prostu Lipstick z numerkiem 70 dla przyciemnienia i pogłębienia koloru. W duecie dają piękny, bardzo ciemny odcień wina z delikatnymi nutami brązu i fioletu przebijającymi w zależności od światła.
Gdy decyduję się na tak ciemne usta, czyli ostatnio codziennie, to makijaż oka ograniczam do zera, czyli podkreślenia brwi i rzęs. Natomiast cerę zostawiam lekko opaloną, subtelnie rozświetloną, zwłaszcza pod oczami i tylko lekko wykonturowaną.
I tak oto ostatnio najczęściej sięgam po:
podkład Givenchy Eclat Matissime lub Shiseido, w zależności od nastroju i planów ;)
puder MAC Mineralize Skinfinish, głównie pod oczy, często w komplecie z meteorytami,
puder Clarins Ever Matte w roli brązera oraz
korektor Estee Lauder Double Wear pod oczy.
Brwi podkreślam kredką Catrice Eye Brow Stylist,
a rzęsy ulubionym tuszem Misslyn XXL Volume Mascara.
![]() | |
| efekt końcowy w prawym górnym rogu Velvet Matte solo |
Prawdę mówiąc nigdy nie sądziłam, że będę się dobrze czuć w tak ciemnych ustach, a tymczasem uwielbiam ten efekt!
W kolejnych postach natomiast przybliżę Wam sporą część z pokazanych dziś kosmetyków w poście z odkryciami i porażką września oraz pochwalę się najnowszymi zdobyczami szminek Velvet Matte, także zapraszam ponownie ;)
Napiszcie mi koniecznie jakie jest Wasze zdanie na temat tak ciemnych ust oraz jaki makijaż Wy wybieracie na jesień :)
