Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Estee Lauder. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Estee Lauder. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 stycznia 2016

The best of 2015

No cześć!

Jak zawsze już witam po sporej przerwie ;) czy tym razem będzie inaczej? Nie wiem, ale próbuję ;) 
W zeszłym roku w moim życiu kosmetycznym nie działo się zbyt wiele, a nie chciałam pisać na siłę. Teraz wiele się zmieniło i po prostu nie mogę się doczekać, aż pokażę Wam kilka niesamowitych produktów! Póki co jednak zamknięcie i podsumowanie zeszłego roku. Jednak tak, jak wspomniałam - dużo się nie działo, a większość produktów używałam już w 2014. Mimo to zapraszam! 


Absolutny zapach roku. Mimo, że Pampelunę od Guerlain lubię jakby bardziej, to i tak zeszły rok należał do tego zapachu. Wersja wyłącznie podstawowa! 


Pielęgnacja ciała też na szybko. Bardzo się polubiłam z balsamem Evree, jednak gdy moja skóra była naprawę przesuszona radę dał tylko ten z The Body Shop, dlatego też musiał znaleźć się w the best of 2015. Uwielbiam za konsystencję, zapach, ale przede wszystkim świetne nawilżenie i niezbyt szybki wchłanianie, dzięki czemu długo się utrzymuje na skórze, a ja to lubię.


W pielęgnacji twarzy też praktycznie bez zmian. Każdy z tych produktów zdarzyło mi się na chwilę odstawić i za każdym moja skóra bardzo tęskniła. No to konkrety:
Dwufazowy olejek do demakijażu od Garnier - nic nie radzi sobie lepiej z demakijażem moich oczu. Obecnie dostępny tylko w Super Pharm i oby tak zostało!
Płyn bakteriostatyczny od Pharmaceris - jeden z 3 produktów do codziennej pielęgnacji, który utrzymuje moją cerę w ryzach i zapobiega niedoskonałością i przetłuszczaniu. Kolejne to:
Effaclar Duo w nowej wersji równie skuteczny i idealny pod makijaż, z resztą podobnie jak filtry do twarzy tej marki <3
Avene Cleanance Exper to natomiast mój hit na noc. Latem solo, jesienią i zimą z serum nawilżającym.
Natomiast krem pod oczy z Estee Lauder to absolutny numer jeden i kropka. Nigdy więcej żadnych zmian, chociaż Bobbi Brown kusi ;) Podobnie jak Mia 2, zwłaszcza ze szczoteczką Deep Pore. 3 dni bez niej i moja skóra wygląda dużo gorzej.


W pielęgnacji włosów również bez zmian. Na co dzień używałam szamponu w kostce Ma Provence albo męczyłam się z innymi i kombinowałam z odżywkami. Powoli zaczynam szukać go w Polsce, bo zapasy się kończą, a latem moje włosy nie tolerują niczego innego...
Do tego wielowymiarowy blond zapewnił mi rozjaśniacz z Loreal, a od czasu do czasu ratował Batiste, tym razem w wersji blond, żeby zakryć odrosty. 


Teraz to, co lubię najbardziej, czyli kolorówka, chociaż w 2015 obeszło się bez większych odkryć. W makijażu twarzy niezmiennie, prawie codziennie na mojej cerze można było znaleźć podkład Shiseido lub bareMinerals z pudrem MAC lub Kryolan (lub innym MAC lub Inglot, stąd brak na zdjęciu), do tego brązery z Inglot, korektor Estee Lauder Double Wear lub MAC Pro Longwear, gdy ten pierwszy zaczął się kończyć. Muszę jeszcze tylko dodać, że Shiseido jest moim absolutnym ideałem za niesamowitą trwałość, piękny kolor i filtr, natomiast minerałów używałam gdy wychodziłam na maksymalnie 8h lub nie wychodziłam prawie w ogóle. 


W makijażu oczu powrót do maskary Bourjois po kilku rozczarowaniach z suchymi lub niedostępnymi produktami Misslyn. Dalej niezmiennie idealny PaintPot z MAC - matowe ColorTattoo utrzymują się u mnie lepiej, ale MAC wygrywa przez delikatniejszą formułę i przyjemniejszą aplikację. Do tego doskonała cielista kredka również z MAC - pierwsza która utrzymuje się co najmniej 8h na linii wodnej i ma dobrą pigmentację. Więcej nie potrzebuję! Natomiast jeśli chciałam więcej, czyli kolor, to koniecznie z kredkami Zoeva. Uwielbiam! I żałuję, że nie mają więcej kolorów. Moje hity to czerń, czerwień Opulence i cudowny brąz z drobinkami Rock 'n' Roll Bride. W kwestii brwi poszłam natomiast na łatwiznę z niestety niedostępnym w Polsce produktem Catrice, czyli kolorowym woskiem w sztyfcie, dzięki któremu po kilku ruchach i szczoteczce moje brwi wyglądały świetnie i naturalnie. 


Palet do oczu przerobiłam niesamowicie wiele, jednak do tego zestawienia bez zastanowienia wybrałam Naked 3 - gdy nie wiem jak się pomalować, lub potrzebuję pewniaka to zawsze sięgam po nią. Do tego Zoeva i najlepsza moim zdaniem paleta Smoky do wszelkich mocniejszych makijaży. Aczkolwiek muszę wspomnieć, że w tym roku już mam kilku nowych faworytów. 


Rok 2015 to zdecydowanie rok sztucznych rzęs. Moje ulubione to klasyczne Demi Wispies oraz połówki od Ardell, jednak na szczególne wyróżnienie zasługują te ze zdjęcia. Rzęsy za około 2$ zamówione na ebay, które są doskonałe. Delikatne, naturalne, świetnie wyglądają i są bardzo wygodne w noszeniu. No i 2$!!
Wspomnę jeszcze, że mocno cieszyły mnie też połówki Katosu, ale tylko przez 3 użycia. Przed czwartym odszedł im pasek :/


W zeszłym roku było tylko kilka dni, w których nie miałam na sobie szminki. Niezmiernie pokochałam makijaż ust, zwłaszcza oryginalne i matowe kolory. Marka po którą sięgałam najczęściej to zdecydowanie Golden Rose. Fantastyczne, tanie pomadki w pięknych kolorach, które utrzymują się bardzo długo i nie krzywdzą moich ust. Do tego ciągle ulubiona MAC od Rihanna oraz totalny hit 2015 czyli kolor Stone jako jedyna otwarta na zdjęciu. 


W kwestii pędzli rok 2015 należał w 95% do Zoevy. Uwielbiam, polecam i tyle ;)
Dodatkowo nie rozstawałam się z Beauty Blenderem, po kilku próbach wyłącznie oryginalnym. Koniecznie w wersji czarnej. A w dni, gdy nie chciało mi się moczyć jajeczka (toaletka znajduje się na innym piętrze niż łazienka) sięgałam po pędzle duo fiber z ebay. Mniejszy, z rzadszym włosiem za około 2$ lub ten ze zdjęcia za około 6$. Nadal zachwyca mnie efekt jaki pozwala osiągnąć i przede wszystkim łatwość z jaką się go używa. 

I to tyle! 
Teraz chętnie pooglądam Wasze hity 2015, zatem możecie zostawiać linki w komentarzach. Oczywiście sama też znajdę ;) 
Miłego dnia!

czwartek, 30 kwietnia 2015

KWC czyli pewniaki i niezbędniki w ostatnim czasie

W ostatnim czasie moje życie było bardzo szybkie i intensywne, w związku z czym potrzebowałam kosmetyków, które dawały mi gwarancję świetnego makijażu często przez cały dzień. Myślę, że ich prezentacja będzie świetnym pomysłem na powrót do blogowania. Zapraszam zatem na prezentację moich ulubieńców / pewniaków / kosmetyków do których wracam i które gorąco polecam. 


Zacznę od porannej pielęgnacji, czyli produktów, które używam pod makijaż.
Pod oczy niezły krem z Estee Lauder Revitalizing Supreme, który nie tylko dobrze nawilża, ale również świetnie sprawdza się pod makijaż. Do tego zawiera delikatne drobinki rozświetlające, które dodatkowo ładnie ożywiają skórę pod oczami. Wróciłam również do ulubionego Effaclar Duo, który w moim przypadku bardzo dobrze wpływa na cerę, a do tego zauważalnie matuje i przedłuża trwałość makijażu. Ostatni produkt pielęgnacyjny to serum, również od Estee Lauder, w wersji rozświetlającej, które szybko się wchłania i zostawia skórę delikatnie rozświetloną, ale nie błyszczącą. 


W przypadku kosmetyków do makijażu twarzy zastanawiam się, czy kiedykolwiek używałam jakichkolwiek produktów równie długo, co te ze zdjęcia ;) A do zestawienia załapał się przede wszystkim mój idealny podkład od Shiseido, który wygląda bardzo naturalnie, ładnie się utrzymuje, a do tego zawiera skuteczny filtr SPF30. Podkład najczęściej uzupełniam korektorem Estee Lauder i utrwalam pudrem CC od MAC. Na koniec obowiązkowo brązer - najczęściej duet od Inglot. Róż nie jest moim must have i często się zmieniał. Jeśli jesteście bardziej zainteresowani tymi produktami, to odsyłam do wyszukiwarki, ponieważ wszystkie mają już swoje indywidualne posty.


W temacie oczu również bez większych zmian. Ulubioną bazą nadal jest Painterly z MAC, a niezastąpionym linerem ten od Maybelline. Z nowości doszła cielista kredka / korektor od MAC oraz zalotka shu uemura w rozmiarze S. Kredkę uwielbiam za mocny kolor i dobrą trwałość, natomiast zalotkę za jej rozmiar, który pozwala na dotarcie aż do nasady rzęs oraz kącików oka. W tej kategorii odnotowałam też powrót tuszu z Bourjois, z który uwielbiałam jeszcze na początku studiów. Lubię go głównie za szczoteczkę, która pozwala pięknie rozczesać rzęsy i dotrzeć nawet do tych najkrótszych. Poza tym ma doskonałą trwałość, przez co jego zmywanie nie jest najprostsze.
Cieni do powiek nie pokazuję, bo tu akurat wiele się zmieniało ;)


Ostatni punkt kosmetyczny, to produkty do makijażu ust. Ostatnio rzadko miałam czas poprawiać mój makijaż, dlatego też przeszłam na produkty delikatne i szybkie w użyciu. W praktyce najczęściej sięgałam po szminki Vision od Golden Rose, pomadki w kredce marki Zoeva oraz błyszczyk Clarins. Każdy z tych produktów nie tylko nie wysuszał mi ust, ale nawet pozytywnie wpływał na ich nawilżenie. 


Na koniec akcesoria i mała prezentacja nowości. Dokupiłam dwa komplety pędzli Zoeva - mieszany z pierwszej edycji Rose Golden i do oczu z vol. 2. Z obu jestem bardzo zadowolona i w ostatnim czasie praktycznie nie używam innych pędzli. Aczkolwiek ich pranie zajmuje mi znów dobrze ponad godzinę ;) W zestawieniu KWC nie mogło również zabraknąć Beauty Blendera. Ponownie zupełnie zrezygnowałam z nakładania podkładu palcami i grzecznie wróciłam do jajeczka, które daje mi najbardziej naturalny efekt i świetną trwałość podkładu. Co ciekawe w ostatnim czasie praktycznie nie sięgam już po inne gąbki - RT czy Ebelin. Po prostu BB górą ;)

Uff, myślę, że na początek wystarczy ;) uciekam gotować, bo zaraz lecę do pracy :) post pisałam o 9 rano ;)

Podzielcie się proszę w komentarzach swoimi uwagami na temat tych produktów, jeśli oczywiście miałyście okazję ich używać. Jeśli nie, to chętnie się dowiem jaki kosmetyk jest dla Was tym najlepszym :)

sobota, 17 stycznia 2015

Ulubieńcy roku 2014 pielęgnacja

Zapraszam na drugą część ulubieńców roku 2014, w której pokażę Wam absolutne hity z dość szeroko pojętej pielęgnacji ;)


Demakijaż i oczyszczanie
Od dawna mój demakijaż zaczynam od olejków, które zmywam ręczniczkiem namoczonym w ciepłej wodzie, takie uproszczone OCM. Do tej pory zawsze przygotowywałam swoją mieszankę olejków, ale prawdziwym hitem okazał się gotowy produkt z Kiko, który po prostu świetnie zmywa makijaż, również tusz i liner. Dalej oczyszczanie, w czym bezkonkurencyjnie prowadzi żel LRP Effaclar. Uwielbiam go za dokładne mycie, brak podrażnień i wysuszenia oraz tylko niewielkie ściągnięcie cery po użyciu. Z wspomagaczy natomiast najlepiej się sprawdzili dwufazówka Garnier do oczu oraz micele do całej twarzy Bourjois - ulubieniec od kilku lat oraz Loreal, odkrycie 2014, którego aktualnie nie mam w zapasach.


Pielęgnacja twarzy
W tej kwestii rzadko eksperymentuję i w ciągu roku poznaję tylko kilka produktów, ale większość z tych, które Wam prezentuję, pierwszy raz kupiłam właśnie w zeszłym roku. I tak na początek LRP Effaclar Duo jako najlepszy krem na dzień, a Avene Cleanance Expert na noc, za trzymanie niedoskonałości na dystans i lekkie nawilżenie, plus serum Dermedic, jeśli potrzebowałam czegoś ekstra. Dalej hity w pielęgnacji skóry pod oczami, czyli żel hialuronowy Balea i kremy pod oczy od Estee Lauder. Nie mogło zabraknąć także najlepszego balsamu do ust ever, czyli Carmex, najlepiej w wersji waniliowej. Na koniec produkty specjalne, czyli kwas Atrederm, chętniej w mniejszy stężeniu oraz żel z kolagenem Mizon, który używam pod krem na noc, dzięki czemu skóra była ładnie nawilżona, nie tłusta i lekko napięta.


Pielęgnacja włosów
Najlepszy szampon, który poznałam w zeszłym roku to produkt w kostce marki Ma Provence, a szczególnie wersja do włosów suchych, która świetnie oczyszcza i nie wymaga odżywki. Drugi szampon, który bardzo lubię i używałam codziennie w pierwszej połowie roku i nadal chętnie do niego wracam to Balea i ich podstawowa linia szamponów i odżywek, a szczególnie wersje limitowane. W kategorii odżywek wygrała jednak Maska Drożdżowa Babuszki Agafii, która może nie jest bez wad, ale zostawiona na noc sprawia, że moje włosy są odżywione, błyszczące oraz porządnie uniesione, a do tego pięknie pachną. Z produktów specjalnych nie mogło zabraknąć suchych szamponów Batiste, które po prostu koooocham! Do tego szampon koloryzujący Marion z pierwszej połowy roku oraz fantastyczny żel rozjaśniający z Loreal, dzięki któremu mam naturalny, chociaż dużo jaśniejszy kolor włosów i zero zniszczeń czy przesuszenia.


Pielęgnacja ciała
Moje absolutnie ulubione żele do mycia ciała to Balea, a wersja o zapachu kiwi ze zdjęcia to dla mnie najlepszy zapach ever ;) Poza tym na wyróżnienie zasłużyli też cukrowa pasta do depilacji za niezłą dokładność i najmniejsze obrażenia po użyciu, antyperspirant Garnier, o niebo lepszy od Vichy oraz balsam brązujący Mixa, który daje naturalny kolor i nawilżenie.



Inne
Poza powyższymi produktami chciałam Wam pokazać jeszcze 4 inne (jeden nie załapał się na zdjęcie...), bez których nie wyobrażam sobie również obecnego roku. Zacznę od wody termalnej Uriage, której może brakuje na zdjęciu, ale na co dzień jest zawsze ze mną. Uwielbiam po depilacji, do odświeżenia, do oczu, do zwilżenia pędzli i na poparzenia oraz inne urazy skóry. Kolejny hit to świetny płyn do soczewek ReNu, który skutecznie je oczyszcza, ale też dobrze nawilża, dzięki czemu w ogóle nie szczypią mnie oczy po ich założeniu. Dalej pasta Aronal, czyli dzienna wersja Elmex jeszcze niedostępna w Polsce, za świetną pielęgnację, ale też przyjemny smak. Na koniec olej rycynowy, bo kokosowy pokazali już prawie wszyscy ;) używam go do włosów, paznokci i rzadziej rzęs, a efekty w każdym zastosowaniu są niesamowite, jeśli tylko używa się go długo i systematycznie.

Miałyście któryś z tych kosmetyków? Dajcie znać jak u Was się sprawdził :)

czwartek, 15 stycznia 2015

Ulubieńcy roku 2014 - Kolorówka

No cześć!

W końcu się zebrałam i oto jest - post z ulubieńcami całego zeszłego roku, a w sumie tylko pierwsza część, czyli kolorówka. Początkowo miałam wybrać po jednym kosmetyku z każdego typu, ale szybko się okazało, że jest to bez sensu, bo raz - nie umiem wybrać jednego podkładu czy palety cieni, a dwa - w innych kategoriach nie mam Wam do polecenia nic... W efekcie jest trochę inaczej, bardziej po mojemu, ale wszystkie kosmetyki które Wam niżej pokażę gorąco polecam już teraz :)
Niektóre nazwy są podlinkowane, więc zainteresowanych i chętnych zapraszam do dłuższej lektury :)


Filtry
Na początek podstawa, oczywiście od LRP - Anthelios XL, czyli krem z filtrem w wersji do cery mieszanej i tłustej. Nie tylko nie skraca trwałości makijażu, ale nawet ją przedłuża. Na pograniczu kategorii natomiast krem BB z filtrem od Vichy, czyli wysoki filtr, niezła trwałość na cerze mieszanej i ładny odcień. Bardzo praktyczny zwłaszcza na wakacjach.
Podkłady
Ten rok był wręcz doskonały pod kątem zakupu podkładów, ale do ulubieńców wybrałam tylko 3 produkty. Jako pierwszy Estee Lauder Double Wear, który ma fantastyczną trwałość i świetne krycie, a nałożony BeautyBlenderem nie tworzy maski i świetnie wygląda przez cały dzień. Kolejne odkrycie to Shiseido. Świetnie kryje, jest bardzo lekki, długo się utrzymuje nawet przy 30 stopniach, jest wodoodporny, a do tego ma wysoki filtr SPF30. Na koniec Givenchy, który ma bardzo przyjemną lekką i kremową konsystencję, dzięki której fantastycznie się nakłada i stapia z cerą, a do tego również długo się utrzymuje.
Korektory
Numer jeden to oczywiście Double Wear  od EL, który używam pod oczy. Idealne krycie, konsystencja i trwałość. Natomiast do maskowania ewentualnych niedoskonałości i rzadziej pod oczy Pro Longwear z MAC. Ten również długo się utrzymuje i jest bardzo lekki, chociaż może wysuszać.


Wykończenie i konturowanie
Mój bezapelacyjny numer jeden wśród pudrów to sypki MAC CC w odcieniu żółtym. Ideał - za utrwalenie, efekt, przyjemne użycie i przedłużenie trwałości makijażu oraz współpracę z każdym podkładem.
W roku 2014 odkryłam też uroki używania brązera i nie rozstawałam się z nim nawet na chwilę. Ulubieńcy w tej kategorii to: kremowy Bourjois Bronzing Primer i puder Clarins - oba do konturowania i lekkiego ocieplenia cery oraz NYX w kolorze Taupe wyłącznie pod kości policzkowe, do pokreślenia konturu. 
Ulubione róże to natomiast kremowy Kiko oraz niedostępny w Polsce Manhattan. Oba za piękne kolory i świeży efekt na twarzy. Poza tym muszę wspomnieć o różu / rozświetlaczu od MAC w kolorze Trace Gold. Jest piękny i wszechstronny - nałożony obficie na cały policzek rozświetla, ale też ożywia i ociepla cerę, na szczyty kości policzkowych czy grzbiet nosa sprawdza się jako typowy rozświetlacz, a na powiekach z powodzeniem zastępuje dobre jakościowo cienie.


Bazy / cienie w kremie
Jakoś na początku zeszłego roku skusiłam się na pierwszy mocno zachwalany cień do powiek w kremie od Maybelline i przepadłam. Aktualnie nie wyobrażam sobie makijażu bez cieni w kremie, które pełnią u mnie rolę bazy, a moje top 3 to On and on Bronze od Maybelline oraz Painterly i Stormy Pink od MAC.
Rzęsy
W temacie tuszy do rzęs zdecydowanie prowadzi marka Misslyn. Mam od nich 3 różne maskary i każda jest fantastyczna. Wydłużają i pogrubiają rzęsy, ale też przede wszystkim ładnie je podkręcają i utrwalają na cały dzień. Najlepiej natomiast sprawdzają się w komplecie z odżywką z Eveline, która dodatkowo podbija efekt wydłużenia oraz pogrubienia i z zielonym tuszem Wibo, który używam do rzęs na dolnej powiece. 
Linery
Poza tym nie wyobrażam sobie makijażu oka bez kreski, a w tej roli od dawna najlepiej sprawdza się żelowy liner od Maybelline. Nie każdy egzemplarz jest jednak dobry, bo zdarzył mi się już taki zbyt suchy, ale ogólnie jest świetny i od dawna nie rozglądam się za niczym innym. Jeśli natomiast miałam ochotę na coś innego, to chętnie sięgałam po fantastyczne nowe linery Inglot z serii AMC. Te z podstawowej matowej kolekcji też są ok, ale daleko im do tych błyszczących. Są bardzo trwałe, idealnie kremowe i łatwe w obsłudze, poza tym kolory są niespotykane, a używać ich można również jako cień w kremie. 


Cienie do powiek
Niekwestionowani ulubieńcy w tej kategorii to Naked 3 od Urban Decay, Garden of Eden od Sleek oraz Smoky marki Zoeva. Wszystkie za piękne kolory, ale też świetną jakość, pigmentację i trwałość oraz łatwe blendowanie. 
Brwi
Przed zeszłym rokiem praktycznie nie poświęcałam im uwagi, a teraz są jednym z głównych punktów mojego makijażu. W tej kategorii bardzo polubiłam kredkę z Catrice ale na miano ulubieńca roku zasłużył cień do brwi z Inglot z numerkiem 569.
Usta
Tutaj nie ma najmniejszego zaskoczenia, że moim numerem jeden są szminki Golden Rose z serii Velvet Matte. To od nich na dobre zaczęła się moja przygoda z makijażem ust. Wcześniej szminek miałam kilka i sięgałam po nie bardzo rzadko, a teraz uwielbiam malować usta, zwłaszcza na mocne kolory. Kocham je za konsystencję, kolory, trwałość, brak wysuszenia, wykończenie... Dla mnie są po prostu idealne, a posty na ich temat znajdziecie same ;) 
Poza tym nie mogło tu zabraknąć dwóch pionierskich dla mnie produktów, czyli idealnej i bardzo mojej czerwieni od MAC Viva Glam Rihanna oraz pierwszego błyszczyka, który rzeczywiście polubiłam, bo ma sens od Clarins.


Paznokcie
W temacie lakierów do paznokci mój numer jeden to marka Golden Rose, zwłaszcza z serią Rich Color. Lubię je za duży wybór kolorów, świetne krycie, odpowiednią konsystencję, sensowne wysychanie oraz super trwałość - na moich paznokciach spokojnie wytrzymują powyżej 4 dni, a popularne Essie maksymalnie 2... Poza tym w 2014 roku szalałam za piaskami - najlepiej przepełnionymi drobinkami i brokatem od P2, ale podobały mi się również te betonowe z firmy Paese. W zestawieniu nie mogło też zabraknąć wysuszacza, który towarzyszył mi przy każdym malowaniu paznokci, a moim obecnym numerem jeden jest Essie good to go.

Uff to na tyle!
Wydawało mi się, że ten post będzie bardzo krótki, ale w praktyce okazało się, że tak się nie da i wyszło jak zawsze ;) 

Koniecznie napiszcie mi w komentarzach, czy miałyście któryś z moich hitów roku 2014 i czy u Was sprawdziły się one równie dobrze jak u mnie :)

środa, 29 października 2014

Estee Lauder Stay in Place Flawless Wear Concealer SPF 10 01 Light

Tak jak wspomniałam w poprzednim poście, dalej rozprawiam się z hitami września. Tym razem pora na mój absolutnie ulubiony korektor od Estee Lauder. 


Pełna nazwa to Estee Lauder Stay in Place Flawless Wear Concealer SPF 10, a prezentowany dziś jest w kolorze 01 Light, ale w mojej kosmetyczce mam również ogromną próbkę koloru 02 Ligt Medium. 
Produkt ten dostępny jest w praktycznie każdej perfumerii w cenie 139zł za 7ml. Poniżej opis producenta ze strony sephora.pl:
Korektor w płynie zapewnia efekt wyrównanej skóry przez cały dzień. Trwała i lekka formuła jest łatwa w zastosowaniu dzięki aplikatorowi. Likwiduje i koryguje cienie pod oczami, zaczerwienienia i plamki. Nie brudzi ubrań, nie zmienia koloru w ciągu dnia. Perfekcyjna siła krycia. Beztłuszczowy. Bezzapachowy. Przetestowany dermatologicznie i oftalmologicznie.


Opakowanie to standardowa buteleczka z aplikatorem przypominająca błyszczyk. Przy zakupie dodatkowo opakowana w Granatowy kartonik ze złotymi napisami. 


Konsystencja jest podobna do podkładu z tej linii - dość rzadka, ale po nałożeniu pod okiem zostaje na miejscu. Korektor bardzo łatwo rozprowadza się na skórze i bez problemu łączy z podkładami, również mineralnymi.


Kolor 01 Light jest jasny, a nawet bardzo jasny biorąc pod uwagę produkty dostępne w drogeriach. Jego odcień to czysty beż, który będzie pasował każdej karnacji. Świetnie się sprawdza zarówno pod oczami, jak i do rozświetlania cery, na przykład w strefie T. 02 Light Medium jest natomiast ciemniejszy i pojawiaj się w nim żółty pigment. W moim przypadku idealnie się on sprawdza pod oczami i na reszcie twarzy, gdy chcę coś zamaskować, ale nie rozświetlać. Oba kolory ładnie stapiają się ze skórą i resztą makijażu oraz nie ciemnieją w ciągu dnia.

1 - EL DW w kolorze 02, 2 - EL DW w kolorze 01, 3 - NYX HD Concealer CW 02,
4 - MAC Pro Longwear NC25, 5 - MAC Studio Finish NC20

Pod kątem trwałości jest doskonały. Nałożony i utrwalony, nawet lekkim pudrem, rano trwa w niezmienionym stanie do demakijażu. Nie zbiera się też w załamaniach i nie ściera. Po nałożeniu zastyga, dając raczej matowe wykończenie, ale w ogóle nie wysusza mojej i tak suchej skóry pod oczami. 


Korektorów pod oczy zaczęłam używać dopiero w tym roku, ale, jak widać na powyższym zdjęciu, wypróbowałam już kilka najpopularniejszych produktów w tej kategorii i to Estee Lauder wypada z nich najlepiej. Daje bardzo naturalny efekt, dzięki czemu pod oczami jest praktycznie niewidoczny, a pod tym kątem NYX i jego pudrowe wykończenie wypadają najgorzej. Jest delikatny dla skóry, czego nie można powiedzieć o Pro Longwear od MAC, oraz lekki w przeciwieństwie do Studio Finish. Trwałość wszystkich tych produktów jest podobna, podobnie jak ich bardzo dobre krycie. DW świetnie tuszuje cienie pod oczami oraz niedoskonałości na twarzy, chociaż w tym celu używam go rzadko.


Podsumowując dla mnie jest to korektor idealny i gorąco Wam go polecam. Ładnie kryje, rozświetla, daje naturalne, niewidoczne wykończenie i jest przyjazny dla skóry pod oczami, a przy tym bardzo trwały. Uwielbiam go, podobnie jak podkład z tej serii, o którym wspominałam w tym poście.

Napiszcie proszę w komentarzach czy lubicie produkty z serii Double Wear? I jaki korektor pod oczy jest Waszym ulubieńcem? Dajcie też znać jeśli chcecie przeczytać o którymś z reszty moich korektorów :)

poniedziałek, 14 lipca 2014

Long - lasting make up w wersji na lato

W poprzednim poście wspomniałam, że byłam przez tydzień w Polsce oraz, że  dużo się działo i to w wielu miejscach na raz, a do tego przez długi czas, co w połączeniu z wysokimi temperaturami wymagało makijażu, który byłby ze mną w niezmienionym stanie co najmniej od rana do wieczora, bez względu na to, jak intensywny był mój dzień. A te zdarzały się naprawdę długie i intensywne, nawet bardzo... ;)

W związku z tym dziś chciałabym Wam pokazać zestaw kosmetyków, które przetestowałam w najciekawszych warunkach i spokojnie mogę Wam je polecić jeśli potrzebujecie makijażu typu long - lasting.


Podstawą jest oczywiście cera. O ile latem chyba wszyscy wolimy lżejsze podkłady o nawilżającej formule, tak nie wyobrażam sobie lepszego produktu niż Double Wear z Estee Lauder, nawet gdy wokół panują żar i wysoka wilgotność. Nałożony Beauty Blenderem nie tworzy maski, a co najważniejsze szybko zastyga i bez problemu wytrzymuje co najmniej 12h. Ok, nie ma szans, żeby wytrzymał cały dzień, a potem jeszcze intensywną noc, ale już cały dzień lub całonocną imprezę jak najbardziej. Reszta mojego niezawodnego zestawu, to świetny korektor pod oczy również z linii EL oraz puder CC od MAC. Efekt - wyrównany koloryt, lekki mat, naturalność i długotrwałość.


Poza tym, że mój makijaż miał wytrzymać co najmniej cały dzień, chciałam też, żeby był w miarę prosty i wakacyjny - trochę jak na plażę czy do parku, a trochę jak na obiad na mieście czy spotkanie z dentystą ;) Z tego powodu oraz moich ogólnych upodobań, głównym punktem były wszelkie brązery: NYX do lekkiego podkreślenia kości policzkowych, Clarins do roztarcia, e.l.f. jako opalenizna oraz MAC dla odrobiny blasku na policzkach.


Na oczy oczywiście Color Tattoo jako najlepsza na świecie baza, biały liner Zoeva na dolną linię wodną, na powieki cienie Inglot w odcieniach pomarańczu i brązu i obowiązkowo czarna kreska linerem Maybelline. Nie wyobrażam sobie też lepszej maskary niż wodoodporny tusz z Misslyn. Nie dość, że pięknie podkreśla rzęsy, to jeszcze wytrzymuje do samego demakijażu, a czasami i dłużej i tylko dlatego nie używam jej na co dzień ;)


W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć szminki z mojej ulubionej serii Velvet Matte od Golden Rose. Na zdjęciach kolor 2, który sprawdza się idealnie, gdy potrzebuję czegoś naturalnego i neutralnego, a o fantastycznych trwałości czy pigmentacji już chyba nie muszę wspominać.

A tak prezentuje się całość :)

Miny muszą być ;)

I jeszcze jedno na koniec ;)
Tym razem bez emocji, tak też umiem! ;)
Cały post wyszedł raczej na luzie, ale może kogoś z Was zainteresował chociaż jeden z przedstawionych produktów, które gorąco polecam nie tylko na lato i do zadań specjalnych. Zabrakło tu tylko mojego kremu z filtrem, który również w niemałym stopniu wpłynął na poprawienie trwałości całego makijażu, ale jego pokażę Wam w kolejnym osobnym poście.

Na koniec chętnie poczytam jakie kosmetyki Wy widziałybyście w tym zestawie oraz czy chcecie poczytać więcej o którymś z tych, które przedstawiłam :)
i oczywiście życzę Wam udanego tygodnia!

piątek, 25 kwietnia 2014

Test - Estee Lauder Double Wear 1W2 Sand

Poniekąd kontynuując poprzednie posty o poszukiwaniu podkładu (tu Lancome klik) i idealnym pudrze od MAC (tu) pokażę Wam w pewnym sensie połączenie tych dwóch tematów, czyli prawdopodobnie mój podkład idealny. Double Wear od Estee Lauder, który testowałam w odcieniu Sand czyli 1W2.

Zdjęcie z Douglas.de
Panie w perfumeriach odradzały mi go, jako za ciężki do cery mieszanej i przetłuszczającej się strefy T, ale na szczęście zdecydowałam się go wypróbować i jest łał ;) Cena w Polsce 170zł za 30ml produktu w szklanej butelce bez pompki... Ale to jego jedyny minus.

Tym razem ilość podkładu wystarczyła tylko na jeden test ;)
Prawdę mówiąc podkład na początku wydał mi się średni i w ogóle nie porwał. Krycie sensowne, ale bez maski, wykończenie matowe, ale nie płaskie, aplikacja Beauty Blenderem jak zawsze świetna. Ot taki zwyklak. Wielkie wow było 6 godzin po aplikacji, a później po kolejnych 3. Mój makijaż nadal wyglądał tak, jak zaraz po wykonaniu! Byłam pod ogromnym wrażeniem, a to jeszcze nic. Po 9 godzinach dałam mu popalić. Dotykałam twarzy, położyłam się na chwilę, potarłam oczy hacząc przy tym o pół policzków i już koszmarnie zmęczona nie wierzyłam w to, co widziałam w lustrze. Całość wyglądała lepiej, niż jakikolwiek podkład po 8 godzinach noszenia. Z resztą nieważne co piszę. Same zobaczcie zdjęcia :)

Byłam już baaardzo zmęczona ;)
Oczywiście nie bez zasługi był tu puder CC od MAC. Dla mnie jest to duet idealny i z pewnością kupię całą buteleczkę / już dziś powinno być u mnie całe opakowanie również pudru, tym razem w wersji rozświetlającej ;) Mam tylko nadzieję, że nie był to jednorazowy efekt ;)

Wiem, że ten podkład jest bardzo popularny, więc z chęcią poznam Waszą opinię na jego temat :)