Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tanie i dobre. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tanie i dobre. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 lutego 2014

10 za 10 pielęgnacja

W końcu się zebrałam i udało mi się zrobić zdjęcia do kolejnego posta z cyklu 10 za 10. Przyznam, że trochę z tym zachodu, ponieważ chciałam Wam pokazać moje produkty, których regularnie używam, a nie tylko takie z internetu, co oznaczało bieganie z koszyczkiem po całym domu i kompletowanie produktów ;)


Dziś druga część serii, czyli pielęgnacja. Podobnie jak w pierwszym poście, który jest o TU, ceny wszystkich przedstawionych kosmetyków wahają się w okolicach 10zł, a nie koniecznie ich nie przekraczają ;) 
Wydaje mi się, że wskazanie fajnych kosmetyków w niskiej cenie w dziedzinie pielęgnacji jest prostsze od kolorówki. 

Fajne produkty, niska cena i świetne zapachy - Balea

1. Jako pierwsze chcę Wam przedstawić kosmetyki Balea, głównie te do włosów i ciała. Do twarzy używam kosmetyków aptecznych, ale żele pod prysznic czy szampony mają, w moim przypadku, jedynie oczyszczać i nie wysuszać. Te kryteria, a do tego świetne zapachy, limitowane edycje, a w przypadku odżywek również wystarczające odżywienie (i brak silikonów) produkty Balea jak najbardziej spełniają. Cena podstawowych żeli, szamponów i odżywek to 65centów, a w Polsce około 6zł. Pianka ze zdjęcia to koszt około 2euro. Lubię też ich krem do stóp i kremowo cytrynowe masło do ciała, ale o tym może kiedyś.

Maseczki i peelingi u mnie zawsze powyższe i glinki z Ziaja, ale brakło w zapasie ;)

2. Miejsce drugie to różne maseczki i peelingi. Długo używałam peelingu enzymatycznego Perfecta, który spisywał się bardzo dobrze, ale ostatnio zastąpiła go wersja drobnoziarnista. Obie bardzo lubię, chociaż mają różny wpływ na moją cerę, ale o tym też innym razem ;) Natomiast moja ulubiona maseczka to ta z Garnier. W ciągu 3 - 5 minut na mojej twarzy sprawia, że jeszcze następnego dnia (a czasami i dłużej) pory są zwężone, a cera matowa i dużo później zaczyna się błyszczeć. Za jednorazowy peeling z Perfecty zapłacimy około 2zł / 10ml, za wersję w tubce do 12zł / 60ml, a za dwie maseczki po 6ml z Garniera do 8zł w Polsce i 90centów w Niemczech, skąd zawsze kilka przywożę :)

Bardzo dobry i delikatny zestaw do cery wrażliwej

3. O wodzie różanej Dabur wiele czytałam na blogach więc dorzuciłam ją do któregoś zamówienia. Za pierwszym razem zamówiłam tą i jeszcze jedną z innej firmy. Na zdjęciu widzicie nowiutką, jeszcze nie otwartą butelkę Dabur, którą niedawno kupiłam bo odpowiada mi zdecydowanie bardziej niż ta druga. Sama woda dobrze odświeża i lekko uspokaja cerę oraz tonizuję. Używam jej codziennie rano przed makijażem i bardzo polubiłam jej zapach. Koszt jednej butelki to około 8zł.

4. Około dwóch lat temu zimą, moja cera była bardzo podrażniona i wrażliwa. Wtedy też odstawiłam większość moich żeli do mycia twarzy i szukałam czegoś delikatnego. Ten żel akurat był w promocji, więc spróbowałam i od tego czasu to moje 3 albo 4 opakowanie. Krem - żel do mycia twarzy od AA nieźle domywał twarz po demakijażu, usuwał mi delikatny makijaż oczu, ale przede wszystkim nie podrażniał, nie wysuszał, delikatnie koił cerę i pozostawiał ją nieściągniętą. Ostatnio prawie go nie używam, ponieważ moją łazienkę opanowało wiele innych kosmetyków do mycia twarzy, jednak zawsze jest w pogotowiu i gdy czuję, że pojawia się wrażliwość to wracam właśnie do niego. Cena do 14zł, ale ja go kupowałam zawsze na promocjach w SP za 7zł. Zachęcona tym produktem spróbowałam też mleczka do demakijażu, licząc że lepiej sobie poradzi z oczami i nie wiem czy jeszcze gdzieś nie zalega w domu. Porażka to była i użyłam go tylko kilka razy.

Przedstawiciele linii kosmetyków z Biedronki

5. Do produktów bebeauty z Biedronki długo nie mogłam się przekonać i nie wierzyłam, że mogą się sprawdzić. Kiedyś skusiłam się jednak na sól do kąpieli i chociaż mało który produkt do kąpieli sprawia, że moja skóra nie jest wysuszona, to ta sobie nieźle poradziła. Później mama kupiła mi krem do rąk, który ktoś jej polecił i znów okazał się dobry. Chociaż wolę czerwoną wersję, to niebieska ze zdjęcia też jest niezła. Często też czytam, że dobre są produkty do mycia twarzy, (ale nie używałam to nie wiem) oraz płyn micelarny, który mnie niestety podrażnił. W przypadku peelingu do stóp nie widzę różnicy pomiędzy tym, a lawendowym odpowiednikiem z Yves Rocher. Cena produktów ze zdjęcia to około 3zł za każdy.

Produkty z Joanny, do których ciągle wracam

6.  Olejek do kąpieli i pod prysznic Joanna Naturia olejkiem właściwie nie jest, a bardziej płynem ze śmietanką, ale sprawdza się bardzo dobrze. Pod prysznic trzeba go używać z gąbką, bo jest bardzo rzadki, ale po kąpieli skóra nie jest ściągnięta, a nawet jakby nawilżona. Kluczowe jest jakby, ponieważ na drugim miejscu w składzie (przed SLS) znajduje się parafina, czyli nawilżenie jest tylko złudzeniem, jednak na basen czy krótki wyjazd, gdy nie chcę zabierać balsamu, decyduję się właśnie na niego. Koszt 200ml produktu o fantastycznym zapachu (również wanilia i kawa) kosztuje około 6zł, ale często można go dostać w promocji.

7. Produkt, który nie jest zbyt dobrze oceniany na wizażu, a nawet źle, ale u mnie gości regularnie od kilku lat. Joanna Sensual Plastry do depilacji z woskiem. Na wstępie zaznaczę, że nie używam go do depilacji dużych powierzchni skóry, jak na przykład nóg. Każdy z plastrów tnę na mniejsze paski i wykorzystuję do depilacji górnej wargi oraz przestrzeni między brwiami, dzięki czemu wychodzi dużo taniej, niż plastry przeznaczone właśnie do twarzy. Podkrada mi je również mama ;) W moim przypadku dobrze usuwają to, co powinny, czyli meszek, a przy tym nie podrażniają i nie uszkadzają mi skóry. Mam bardzo złe doświadczenia z plastrami Veet, które razem z włoskami usuwały mi również zewnętrzny naskórek, niejednokrotnie w za dużej ilości. Dostępne są w drogeriach za około 8zł.
Mój ulubiony lekki nawilżacz do ciała
8.  Pora na produkt, który owszem ma w swoim składzie glicerynę, ale na dalszym miejscu, czy silikony, ale te mi nie szkodzą, ale poza tym nie jest źle - na drugim miejscu masło shea i brak parafiny. Jednak to co w nim lubię, a może bardziej  mnie fascynuje, to wchłanianie się tego kosmetyku. Masło jest bardzo zbite, gęste, ale łatwe do rozsmarowania i po chwili już nie ma po nim śladu, poza niezłym nawilżeniem. Do tego jest to moja ulubiona konsystencja i świetny plastikowy słoiczek, więc pomimo tego, że wolę produkty, które nie wchłaniają się całkowicie, to kupiłam go już po raz kolejny i pewnie nie ostatni. Do wyboru jest kilak zapachów, a obecnie są na promocji w Rossmannie dostępne są w cenie 10zł, standardowo około 12zł. 

Antyperspiranty standardowy Garnier i moja nowość (i kolejne opakowanie) Cleanic

9. Pozycja dziewiąta to dwa antyperspiranty, a właściwie Dezodorant w chusteczce Deo Fresh od Cleanic oraz antyperspirant w kulce Garnier mineral Invisible. Wersja standardowa, czyli kulka, to po prostu dobry antyperspirant, który u mnie świetnie się sprawdza i nie szukam dalej. Natomiast chusteczki noszę w kosmetyczce, gdy śpię poza domem, albo latem. Dobrze odświeżają, mają przyjemny zapach, rzeczywiście oczyszczają i nieźle się sprawdzają jako antyperspirant. Cena za 12 chusteczek to 4zł, a Garniera kupuję zwykle w Niemczech (poniżej 2euro), albo w Polsce na promocjach do 8zł. 

Zdjęcie mydła pokażę przy okazji postu poświęconego Reo, bo moje jest już mało fotogeniczne, a opakowania nie mam ;) zdjęcia z kolażu są z archiwum Allegro

10. Ostatnią pozycją są kosmetyki Reo - mydło i krem, za które z przesyłką zapłaciłam w sumie poniżej 25zł. Są to skuteczne produkty do cery z problemami i niedoskonałościami, które nie wysuszają, nie podrażniły i są bardzo wydajne, ale więcej o nich napiszę w osobnym poście. 


Miałyście któryś z tych produktów? A może macie inne kosmetyki pielęgnacyjne, które powinny się znaleźć na tej liście?

poniedziałek, 10 lutego 2014

10 za 10 kolorówka

Posty które sama czytam najchętniej to chyba ulubieńcy. Miesiąca, czy roku, kosmetyczne, czy nie. W ogóle lubię wszelkie podsumowania, bo to takie zawsze same perełki. Podobnymi postami, które również bardzo mi przypadły do gustu to wszelkiego rodzaju dobre i tanie. Dzięki tym obu typom notatek poznałam wiele fantastycznych kosmetyków.


Tym razem chciałabym Was zaprosić na cykl postów z serii o tanich kosmetykach i akcesoriach, z których sama jestem bardzo zadowolona i z czystym sumieniem mogę Wam polecić. Jeżeli jednak coś się u Was nie sprawdzi, to z pewnością nie będziecie bardzo żałować zakupu ;) Za orientacyjną granicę postawiłam kwotę 10zł wokół której oscylować będą ceny produktów, które Wam przedstawię i polecam.

Pierwszy post dotyczy kolorówki, z uwzględnieniem lakierów do paznokci. Zatem zapraszam :)


1. Lakiery
Rzadko wydaję na lakiery więcej niż 10zł, zwłaszcza że w tej cenie znalazłam kilka super produktów. Moi obecni ulubieńcy to lakiery Golden Rose z serii Rich Color oraz podstawowej, które różnią się głównie pędzelkiem. Koszt wersji z szerokim aplikatorem to 7zł, a z wąskim 4zł. Kolory często się powtarzają w obu seriach, więc wybór należy do Was.
Inne lakiery, które mogę polecić i nigdy się na nich nie zawiodłam to te od p2, z praktycznie każdej dostępnej serii, których koszt to około 2euro. 
Z dostępnej w Rossmanach szafy Wibo natomiast najbardziej przypodobała mi się seria So matte, czyli nie tyle matowe co satynowe lakiery, w cenie 6zł, ale nie wiem czy nadal są dostępne.


2. Lakiery specjalne
Kontynuując temat lakierowy muszę wspomnieć o moich ulubionych lakierach piaskowych i brokatowych p2, które kosztują około 2-2,5euro, a efekt jaki dają podoba mi się bardziej niż niejeden lakier OPI etc. Z piasków o wykończeniu betonowym, natomiast najbardziej mi odpowiadają Paese (o których więcej tutaj). Świetny efekt, a na małą buteleczkę trzeba wydać 6zł, więc nie zaboli.
Na koniec czysta biel, która może nie jest lakierem specjalnym, ale sama stosuję ją wyłącznie pod zdobienia. Na podstawie wielu recenzji zdecydowałam się na lakier Safari i nie żałuję. Jej koszt to zawrotne 4zł, a świetnie kryje już przy pierwszej warstwie. Przy tym jest dosyć gęsta, więc nałożenie drugiej sprawia tylko problemy, ale potraktowałam ją rozcieńczalnikiem i powinno być lepiej ;)


3. Wysuszacz
Kiedyś wydawało mi się, że wysuszacz jest sporym wydatkiem. Jeżeli jednak zdecydujecie się na próbę na małą buteleczkę, to mój faworyt Poshe zabierze Wam z portfela nie więcej niż 8zł. Tutaj się nim zachwycałam ;)


4. Baza pod cienie
Moją pierwszą bazą była ta od ArtDeco, która totalnie zrewolucjonizowała mój makijaż, ale jej koszt to około 30 - 40zł. Przy którymś zamówieniu wrzuciłam do koszyka bazę z Ingrid i również okazała się bardzo dobra, a jej cena to tylko 7zł.


5. Cienie do powiek
Nie zwracam większej uwagi na szafę Kobo, a te dwa egzemplarze kupiłam na promocji. Obu kolorów używam na kredkę na dolnej powiece. Fantastycznie błyszczą, a jakościowo nie mam im do zarzucenia nic, poza osypywaniem. Cena to 13zł za wkład i 18 za pojedynczy cień w opakowaniu, ale często są na nie duże promocje. Nawet nie wiedziałam, że normalnie kosztują aż tyle ;)
Drugi produkt do oczu, zdecydowanie wart polecenia to sypki cień mySecret. Kupiłam go bardzo dawno temu i przed długi czas był to mój ulubieniec. Tworzę przy jego pomocy najszybszy i najprostszy makijaż oka. Nakładam go na całą powiekę, a przy linii rzęs kredka (najczęściej Bell, o której będzie dalej), czasami dorzucałam ciemniejszy cień w załamanie i zewnętrzny kącik. Cień pięknie rozświetla i błyszczy, długo się utrzymuje na bazie i jest bardzo prosty w użyciu. Mój odcień to 4 i uważam, że jest najlepszy, mam jeszcze biały, ale daje raczej bazarowy efekt. Cena 8zł.
6. Odżywka do rzęs
Umieściłam ją w kategorii makijaż, ponieważ nie zauważam jej cudownego wpływu na stan rzęs, ale świetnie się sprawdza jako baza pod tusz. Wydłuża, pogrubia i wyłapuje najmniejsze rzęsy. Za opakowanie białej odżywki Eveline zapłacimy około 12zł i można ją dostać w małych drogeriach.

7. Tusze do rzęs Essence
Długo używałam tuszy do rzęs w cenie powyżej 50zł, bo wydawało mi się, że tańszy nie oferuje wystarczającego podkreślenia. Gdy na wakacjach w Niemczech skończył się mój ulubiony Bourjois (a ich szaf tam nie ma), kupiłam na szybko i krótko czarną wersję tuszu I love extreme, gdy była jeszcze w edycji limitowanej. I było wow. Efekt taki sam, jak nie lepszy, jak przy poprzednich tuszach, a cena przyjemna, około 12zł. Nie widzę dużych różnic między tuszami ze zdjęcia poza szczoteczką. Dla fanek zwykłej wersja czarna, w różowym silikonowa. Uwielbiam wielkie szczoteczki ;)


8. Puder Essence
Ten transparentny puder all about matt naprawdę daje radę! Poznałam go z resztą przez wiele pozytywnych opinii w sieci. Dobrze matuje, znacznie przedłuża trwałość makijażu, ale dla mnie matuje aż nazbyt skutecznie ;) Mimo to jest naprawdę dobrym produktem, a kosztuje około 12zł.

9. Pomadki Wibo
Mam i ja! Kupiłam jeszcze zanim opanowały blogi kosmetyczne, na przekór unikając pomadek Celii ;) Mam dwie, ale jedna gdzieś się zapodziała. Obie (wino ze zdjęcia i zagubiony róż) świetnie się sprawdzają na moich ustach. Nie wysuszają, ładnie podkreślają i bardzo łatwo się nimi maluje. Koszt 8zł.
10. Kredki do oczu
Pierwsza o której wspomniałam już w punkcie 5, czyli wysuwana kredka do oczu Bell w kolorze oberżynowym, konkretnie 20. Cena poniżej 10zł, a jakość naprawdę niezła. Poza tą kredą używam jeszcze dwóch innych kolorowych z marki Ingrid. Obłędna cena 6zł, za świetne kosmetyki. Mam wiśniową i turkusową i obie uwielbiam. Używam ich na dolną powiekę, pod cień i na linię wodną. Nieźle się trzymają, bardzo dobrze się ich używa i mają piękne głębokie kolory. Do tego mają całkiem sensowną gąbeczkę do rozcierania, której jednak nie umiem używać poza ręką ;)

To jeszcze swatche kolorówki do oczu.

Od lewej: kredka Bell 20, kredki Ingrid Rich Navy i Regal Plum, sypki cień mySecret Star Dust 4, cienie Kobo 205Golden Rose i niebieski Lavender Blush

Na dziś to już wszystko, ale jeszcze wrócę z kolejnymi postami 10 za 10.

Możecie polecić jakiś produkt w okolicach 10zł?

I przy okazji macie może jakiś super sposób na rozcieranie kresek z kredki i żelowego linera? Zawsze chciałam nosić roztartą kreskę, a nadal tego nie umiem ;)