Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mizon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mizon. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 marca 2014

Azjatycki haul i pierwsze wrażenia

Bardzo lubię oglądać Wasze haul'e z całego miesiąca, ale sama zrezygnowałam z tej formy i pokażę Wam moje zakupy i zamówienia w kilku spójnych częściach, jednak dopiero z pierwszymi wrażeniami. Poprzednio pokazałam w podobny sposób zamówienie z ZSK (o TU), a dziś pokażę Wam drugą sporą część moich zakupów, czyli azjatycką pielęgnację zamówioną na ebay. 


W sumie przyszły do mnie cztery produkty pielęgnacyjne, z czego jeden to trochę gadżet i napiszę o nim osobno, a dziś pokażę Wam trzy pozostałe. Przez przypadek okazało się, że wszystkie trzy kosmetyki są ze znanej mi już marki Mizon (TU pisałam o ich kremie ze ślimakiem), ale każdy z osobnej linii.


Pierwsze wrażenie po otwarciu przesyłki było bardzo pozytywne. Wszystkie kosmetyki Mizon przyszły w mocnych, porządnych opakowaniach z kartonu, każdy z holograficzną naklejką zapewniającą, że nikt nam do środka palców nie włożył.


Po otwarciu było tylko lepiej. Wszystkie trzy opakowania są wykonane z ciężkiego, grubego szkła, a w przypadku kremów z mocną plastikową nakrętką i zabezpieczającym plastikiem pod nią. Krem pod oczy miał też dołączoną łyżeczkę do nabierania kremu.


Pierwszy kosmetyk to krem do twarzy S - Venom Wrinkle Tox Cream. Poniżej wrzucam krótki, i całkiem treściwy opis produktu z Allegro.

Zawiera peptyd, który jest syntetycznym odpowiednikiem składniku jadu żmii. Syn-ake to toksyna która rozluźnia mięśnie twarzy. Działa jak botoks, zwalcza „kurze łapki”, zmarszczki oraz zapobiega ich powstawaniu. W skład wchodzi również: masło shea, mango, kwas hialuronowy, allantoina i witaminy E i B5.

Cena przy zamówieniu z Korei to 17 - 20$, a w Polsce około 100zł z przesyłką za słoiczek zawierający 50ml kremu.

 
Krem jest gęsty, treściwy, ale nie ciężki. Nie wchłania się całkowicie, ale używam go na noc, więc nie jest to dla mnie żaden problem. Nie podrażnił i ładnie nawilża, ale na razie nie mogę powiedzieć nic na temat działania przeciwzmarszczkowego czy wygładzającego, bo nic takiego nie zauważyłam po kilku pierwszych użyciach. Rano cera jest dobrze odżywiona i w bardzo dobrym stanie, chociaż lekko tłusta w strefie T, jednak u mnie to norma.


Kolejny produkt to krem pod oczy z linii ze śluzem ślimaka, a konkretnie Snail Repair Eye Cream. Poniżej ponownie opis z Allegro.

Krem pod oczy z zawartością śluzu ślimaka i EGF (epidermalny czynnik wzrostu) efektywnie nawilża i uelastycznia skórę w okolicach oczu, delikatnie rozjaśnia i redukuje zmarszczki.
Zawiera 80% filtratu wydzieliny ślimaka.
Główny składnik śluzu - mucyna - ułatwia regenerację skóry i nadaje jej gładkość.
Chroni również przed szkodliwym działaniem wolnych rodników.
Dzięki zawartości EGF wygładza naskórek i spłyca drobne zmarszczki.
Pobudza produkcję kolagenu.
Działa rozjaśniająco, nawilżająco i ujędrniająco. 

Cena na ebay to około 15$, a w Polsce 90 - 100zł z przesyłką, za słoiczek zawierający aż 25ml kremu pod oczy.


Ten krem również jest gęsty i treściwy, ale wchłania się lepiej niż poprzednik. Ładnie nawilża okolicę pod oczami oraz powieki, ale liczę też że spłyci moje zmarszczki powstałe z przesuszenia, czego oczywiście jeszcze nie odnotowałam. Krem jest bardzo neutralny i nie podrażnia oczu, chociaż nakładam go bardzo blisko linii wodnej.


Ostatni produkt to żel z kolagenem Collagen Power Lifting Toner. A poniżej ponownie polski opis z Allegro.

Idealny dla cery dojrzałej, która z biegiem lat traci na gęstości i jędrności
oraz jest podatna na odwodnienie.
Kolagen morski posiadający molekularną strukturę
zbliżonego do kolagenu w ludzkich komórkach doskonale 
 pomaga odzyskać jędrność i sprężystość.
Tonik działa przeciwzmarszczkowo dzięki adenozynie,
która pomaga w redukcji zmarszczek
Skóra odzyskuje gładkość, jędrność i elastyczność, a dodatkowo jest odpowiednio nawilżona.
Kompleks peptydowy wraz z ekstraktem z kakaowca działają synergistycznie przeciwdziałając powstawaniu zmarszczek.

Cena na koreańskich stronach to około 18 - 20$, a w Polsce 130zł z przesyłką.


W tym przypadku (podobnie jak w dwóch poprzednich) wielkim plusem jest świetne opakowanie. Spora, szklana butelka ze szkła z efektem fioletowego ombre zawiera 120ml żelu. Plastikowa nakrętka chroni sprawną pompkę, która dozuje niewielką, ale idealną ilość produktu.


Żel bardzo dobrze i szybko się wchłania przez kilka pierwszych minut zostawiając delikatny film. Używam go na noc, pod krem, ale myślę, że dobrze sprawdzi się też na dzień, pod makijaż.

Po kilku użyciach jestem bardzo zadowolona z każdego z tych produktów. Zachwycają mnie opakowania oraz konsystencje produktów. Na duży plus zasługuje także brak podrażnienia i zapchania. Efektów na które liczę czyli wygładzenie, napięcie, zwiększenie jędrności i elastyczności cery jeszcze nie ma, ale zdaję sobie sprawę, że na to za wcześnie. No dobra, może liczyłam po ciuchu na małe wow, po pierwszym użyciu i jakieś napięcie czy super glow, ale trzeba być realistką ;)

Próbowałyście któregoś z tych produktów? A może dopiero coś Was zainteresowało?

środa, 12 marca 2014

Mizon Snail Recovery Gel Cream


Koniec zeszłego roku i początek obecnego był czasem sporych zmian w mojej pielęgnacji. Zaczęłam się skupiać nie tylko na oczyszczaniu i ograniczaniu liczby niedoskonałości, ale też na porządnym nawilżeniu i lekkim ujędrnieniu, czy opóźnieniu starzenia. Szukając czegoś lekkiego na początek zdecydowałam się na azjatycki żel - krem z 74% śluzem ślimaka - Mizon Snail Recovery Gel Cream, o którym będzie dziś mowa.


Krem przyszedł do mnie na długo zanim zaczęłam pisać bloga, więc nie mam zdjęć opakowania, w którym przyszedł. Był to kartonik w kolorze tubki, zaklejony hologramem, czyli bardzo estetycznie i z gwarancją nie macania. Sam produkt zamknięty jest w klasycznej różowej tubce stawianej na nakrętce, z słodkim ślimakiem w tle.
 

Dostać go można na Allegro oraz w sklepach internetowych z kosmetykami azjatyckimi w cenie 30 - 40zł z przesyłką lub na ebay za około 6$. W ślimaczej tubce mamy 45ml produktu.


Konsystencja dla mnie idealna - lekki, szybko wchłaniający się żel o mętnym kolorze. Producent zaleca nakładać go dwa razy dziennie, lub tylko raz wieczorem jako ostatni krok w pielęgnacji. Efekty, jakie mamy dzięki niemu uzyskać to nawilżenie, zagojenie wyprysków oraz rozjaśnienie blizn. To wszystko bez podrażnienia, bez zapachu, parabenów i barwników. Brzmi całkiem nieźle i realnie, prawda? 


Rano pod makijaż używam sprawdzonego Effaclar Duo, więc ślimak znalazł sobie miejsce w wieczornej pielęgnacji, poranną wspierając tylko od czasu do czasu. Z jego aplikacją wiąże się pewien kłopot. Producent przeznaczył ten produkt do stosowania na sam koniec zabiegów pielęgnacyjnych, czyli zanim naniesiemy go na twarz powinniśmy nałożyć krem, który używamy na co dzień. Na noc lubię kremy, które nie wchłaniają się do końca, więc wydaje mi się to trochę nienaturalne nakładać go na inny, nie wchłonięty produkt. Z tego względu najczęściej używam go solo, albo lekko oszukuję i nakładam go przed właściwym kremem (peelingujący Pharmaceris T lub serum Dermedic). Przyznam, że w tej roli spisuje się doskonale. Świetnie się wchłania, zajmuje mu to chwilę, a cera jest gładka i gotowa na przyjęcie czegoś więcej. No ale nic, staram się go używać po kremie, nie stosując razem z kremem złuszczającym.


Efekty? Widoczne już po kilku użyciach. Cera jest delikatna, miękka, nieźle nawilżona, a przy tym jakby bardziej jędrna i napięta. Nie zauważyłam nic związanego z kolorytem, ale też nie mam przebarwień czy innych problemów tego typu. Bez wątpienia przyczyniał się do szybszego gojenia się ewentualnych ranek czy podrażnień. Przy dłuższym stosowaniu zauważyłam ożywienie, odżywienie cery, która wyglądała na świeżą i zdrową. 


Krem jest bardzo wydajny. Na jednorazową aplikację na twarz i szyję używam ilości około dwa razy większej niż na powyższym zdjęciu. Bardzo dobrze się rozsmarowuje, nie zostawia po aplikacji filmu, nie roluje się, a w moim przypadku również dobrze współpracuje z makijażem. Nie ma zapachu i nie podrażnił mi skóry, nawet wtedy gdy bywała bardzo wrażliwa. Aplikowałam go także pod oczy i nic złego się nie działo.


Podsumowując:
+ dobry, chociaż nie mocny nawilżacz
+ odżywia i ożywia cerę
+ lekko ujędrnia i zmiękcza skórę
+ pomaga w gojeniu
+ łagodny i dobry dla wrażliwej cery
+ wydajny
+ niska cena
+ niezła dostępność

U mnie sprawdza się bardzo dobrze i z pewnością kupię go po raz kolejny. Z pewnością równie dobrze sprawdzi się na normalnych czy tłustych cerach, lub jako uzupełnienie pielęgnacji suchych. Nie widzę żadnych wad tego produktu, więc mogę go Wam spokojnie polecić.

Moja ocena 5, bardzo dobry produkt
gdzie 1- porażka, 6 - hit
 
Na koniec jeszcze potwierdzone działanie samego śluzu ślimaka:
- Głębokie nawilżenie i ujędrnienie skóry
- Spowolnienie procesu starzenia się skóry
- Regeneracja skóry i wyraźne jej odmłodzenie
- Wygładzanie zmarszczek oraz zapobieganie powstawaniu nowych
- Pomoc w leczeniu skóry z trądzikiem młodzieńczym i różowatym
- Pomoc w leczeniu skóry skłonnej do alergii
- Wygładzanie blizn i rozstępów
- Wspomaganie leczenia żylaków
- Wspomaganie leczenia skóry po oparzeniach słonecznych lub solarium
- Regeneracja włosów i paznokci
- Wspomaganie leczenia ran i uszkodzeń skóry

Ehh nie pozostaje nic jak tylko zacząć hodować ślimaki ;) 
Używałyście tego kremu lub innych ślimaczych produktów? 

Już jestem w domu, więc posty o szminkach, które ostatnio Wam pokazywałam zrobię jak najszybciej i może już jutro pojawi się jeden z nich :)