Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naked3. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naked3. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lipca 2016

Urban Decay Naked 3 - makijaż

No cześć!

Postanowiłam coś wypróbować. W ostatnim czasie od kilku różnych osób usłyszałam podobne rzeczy więc postanowiłam zaryzykować i pokazuję Wam mój dzisiejszy makijaż paletą Naked 3. 


Z góry uprzedzam, że światło nie zachwyca, zdjęcia nie są dobre a ujęcia to już w ogóle szkoda słów, ale niech tam! Może będzie następny raz, a nawet będzie lepiej? Jutro testuję nowy podkład więc może pojawi się kolejny post ;)

Tak poza tym to postów nie ma, bo chwilowo wypaliłam się kosmetycznie. Brak zakupów, brak nowości, brak tematów, a nie chcę pisać na siłę. 


Niektóre zdjęcia są z rzęsami, inne bez. Model zamówiony z ebay, niestety bardzo sztuczny i na bardzo długim pasku. Nawet po standardowym przycięciu okazał się bardzo długi.


I produkty, których używałam:



Na ustach natomiast mam pomadkę z Sephora, więcej tutaj.

Tym razem to tyle. Post jest raczej eksperymentem i takim kopniakiem dla mnie ;) zobaczymy co będzie dalej :)

czwartek, 14 stycznia 2016

The best of 2015

No cześć!

Jak zawsze już witam po sporej przerwie ;) czy tym razem będzie inaczej? Nie wiem, ale próbuję ;) 
W zeszłym roku w moim życiu kosmetycznym nie działo się zbyt wiele, a nie chciałam pisać na siłę. Teraz wiele się zmieniło i po prostu nie mogę się doczekać, aż pokażę Wam kilka niesamowitych produktów! Póki co jednak zamknięcie i podsumowanie zeszłego roku. Jednak tak, jak wspomniałam - dużo się nie działo, a większość produktów używałam już w 2014. Mimo to zapraszam! 


Absolutny zapach roku. Mimo, że Pampelunę od Guerlain lubię jakby bardziej, to i tak zeszły rok należał do tego zapachu. Wersja wyłącznie podstawowa! 


Pielęgnacja ciała też na szybko. Bardzo się polubiłam z balsamem Evree, jednak gdy moja skóra była naprawę przesuszona radę dał tylko ten z The Body Shop, dlatego też musiał znaleźć się w the best of 2015. Uwielbiam za konsystencję, zapach, ale przede wszystkim świetne nawilżenie i niezbyt szybki wchłanianie, dzięki czemu długo się utrzymuje na skórze, a ja to lubię.


W pielęgnacji twarzy też praktycznie bez zmian. Każdy z tych produktów zdarzyło mi się na chwilę odstawić i za każdym moja skóra bardzo tęskniła. No to konkrety:
Dwufazowy olejek do demakijażu od Garnier - nic nie radzi sobie lepiej z demakijażem moich oczu. Obecnie dostępny tylko w Super Pharm i oby tak zostało!
Płyn bakteriostatyczny od Pharmaceris - jeden z 3 produktów do codziennej pielęgnacji, który utrzymuje moją cerę w ryzach i zapobiega niedoskonałością i przetłuszczaniu. Kolejne to:
Effaclar Duo w nowej wersji równie skuteczny i idealny pod makijaż, z resztą podobnie jak filtry do twarzy tej marki <3
Avene Cleanance Exper to natomiast mój hit na noc. Latem solo, jesienią i zimą z serum nawilżającym.
Natomiast krem pod oczy z Estee Lauder to absolutny numer jeden i kropka. Nigdy więcej żadnych zmian, chociaż Bobbi Brown kusi ;) Podobnie jak Mia 2, zwłaszcza ze szczoteczką Deep Pore. 3 dni bez niej i moja skóra wygląda dużo gorzej.


W pielęgnacji włosów również bez zmian. Na co dzień używałam szamponu w kostce Ma Provence albo męczyłam się z innymi i kombinowałam z odżywkami. Powoli zaczynam szukać go w Polsce, bo zapasy się kończą, a latem moje włosy nie tolerują niczego innego...
Do tego wielowymiarowy blond zapewnił mi rozjaśniacz z Loreal, a od czasu do czasu ratował Batiste, tym razem w wersji blond, żeby zakryć odrosty. 


Teraz to, co lubię najbardziej, czyli kolorówka, chociaż w 2015 obeszło się bez większych odkryć. W makijażu twarzy niezmiennie, prawie codziennie na mojej cerze można było znaleźć podkład Shiseido lub bareMinerals z pudrem MAC lub Kryolan (lub innym MAC lub Inglot, stąd brak na zdjęciu), do tego brązery z Inglot, korektor Estee Lauder Double Wear lub MAC Pro Longwear, gdy ten pierwszy zaczął się kończyć. Muszę jeszcze tylko dodać, że Shiseido jest moim absolutnym ideałem za niesamowitą trwałość, piękny kolor i filtr, natomiast minerałów używałam gdy wychodziłam na maksymalnie 8h lub nie wychodziłam prawie w ogóle. 


W makijażu oczu powrót do maskary Bourjois po kilku rozczarowaniach z suchymi lub niedostępnymi produktami Misslyn. Dalej niezmiennie idealny PaintPot z MAC - matowe ColorTattoo utrzymują się u mnie lepiej, ale MAC wygrywa przez delikatniejszą formułę i przyjemniejszą aplikację. Do tego doskonała cielista kredka również z MAC - pierwsza która utrzymuje się co najmniej 8h na linii wodnej i ma dobrą pigmentację. Więcej nie potrzebuję! Natomiast jeśli chciałam więcej, czyli kolor, to koniecznie z kredkami Zoeva. Uwielbiam! I żałuję, że nie mają więcej kolorów. Moje hity to czerń, czerwień Opulence i cudowny brąz z drobinkami Rock 'n' Roll Bride. W kwestii brwi poszłam natomiast na łatwiznę z niestety niedostępnym w Polsce produktem Catrice, czyli kolorowym woskiem w sztyfcie, dzięki któremu po kilku ruchach i szczoteczce moje brwi wyglądały świetnie i naturalnie. 


Palet do oczu przerobiłam niesamowicie wiele, jednak do tego zestawienia bez zastanowienia wybrałam Naked 3 - gdy nie wiem jak się pomalować, lub potrzebuję pewniaka to zawsze sięgam po nią. Do tego Zoeva i najlepsza moim zdaniem paleta Smoky do wszelkich mocniejszych makijaży. Aczkolwiek muszę wspomnieć, że w tym roku już mam kilku nowych faworytów. 


Rok 2015 to zdecydowanie rok sztucznych rzęs. Moje ulubione to klasyczne Demi Wispies oraz połówki od Ardell, jednak na szczególne wyróżnienie zasługują te ze zdjęcia. Rzęsy za około 2$ zamówione na ebay, które są doskonałe. Delikatne, naturalne, świetnie wyglądają i są bardzo wygodne w noszeniu. No i 2$!!
Wspomnę jeszcze, że mocno cieszyły mnie też połówki Katosu, ale tylko przez 3 użycia. Przed czwartym odszedł im pasek :/


W zeszłym roku było tylko kilka dni, w których nie miałam na sobie szminki. Niezmiernie pokochałam makijaż ust, zwłaszcza oryginalne i matowe kolory. Marka po którą sięgałam najczęściej to zdecydowanie Golden Rose. Fantastyczne, tanie pomadki w pięknych kolorach, które utrzymują się bardzo długo i nie krzywdzą moich ust. Do tego ciągle ulubiona MAC od Rihanna oraz totalny hit 2015 czyli kolor Stone jako jedyna otwarta na zdjęciu. 


W kwestii pędzli rok 2015 należał w 95% do Zoevy. Uwielbiam, polecam i tyle ;)
Dodatkowo nie rozstawałam się z Beauty Blenderem, po kilku próbach wyłącznie oryginalnym. Koniecznie w wersji czarnej. A w dni, gdy nie chciało mi się moczyć jajeczka (toaletka znajduje się na innym piętrze niż łazienka) sięgałam po pędzle duo fiber z ebay. Mniejszy, z rzadszym włosiem za około 2$ lub ten ze zdjęcia za około 6$. Nadal zachwyca mnie efekt jaki pozwala osiągnąć i przede wszystkim łatwość z jaką się go używa. 

I to tyle! 
Teraz chętnie pooglądam Wasze hity 2015, zatem możecie zostawiać linki w komentarzach. Oczywiście sama też znajdę ;) 
Miłego dnia!

wtorek, 2 września 2014

Urban Decay Naked 3

Skończył się kolejny miesiąc, a ja jeszcze nie pokazałam Wam bliżej wszystkich ulubieńców z poprzedniego, dlatego też nadrabiam, zaczynając od cieszącej się dużym zainteresowaniem palety Urban Decay. 

O ile poprzednie palety Naked nie kusiły mnie w ogóle, tak do trójki wzdychałam odkąd tylko weszła na rynek. Obecnie mam ją już ponad dwa miesiące i w tym czasie używałam jej prawie codziennie, więc myślę, że to dobry czas na małe podsumowanie.


Sama paleta jest dobrze wykonana, ma ładne i poręczne opakowanie z dużym lusterkiem, które zamyka się na dwa klik'acze. Do zestawu dołączony jest dwustronny pędzelek, który jest niezły i dobrze się sprawdza w sytuacjach awaryjnych, gdy na przykład odwlekam pranie, ale poza tym nie ma to jak Zoeva ;)
Dodatkowo razem z paleta otrzymujemy zestaw czterech próbek baz pod cienie, których jeszcze nie miałam okazji wypróbować.


Same cienie są piękne. Całość jest utrzymana w naturalnych odcieniach brudnego różu z brązem. Świetnie nadają się do delikatnych makijaży dziennych, ale bez problemu stworzymy nią też nawet bardzo mocny makijaż wieczorowy. Ogólnie kolory są dobrze napigmentowane i na powiece wyglądają tak samo jak w palecie. Za wyjątkiem cienia Dust, który znacznie traci swój urok i po nałożeniu na powiekę pozostawia tylko nierównomierne rozświetlenie z widocznymi drobinkami. Niestety daleko mu do porządnej tafli.


Podczas aplikacji raczej nie mam problemu z ich osypywaniem się*, a rozcieranie i łączenie kolorów to sama przyjemność. Cienie nie tracą też koloru i intensywności podczas blendowania, za wyjątkiem czerni, którą trzeba wielokrotnie dokładać, jeśli chcemy mieć makijaż zarówno intensywny, jak i dobrze roztarty. Ogólnie rzecz ujmując same cienie oraz ich aplikacja są na wysokim poziomie i pod tym względem potwierdziły się wszystkie pozytywne opinie na ich temat, a je nie jestem zawiedziona.
* Jednak jeśli pracujemy głównie na czerni, to warto zastosować odwróconą technikę makijażu i zacząć od oczu, a twarzą zająć się potem.



Niestety moim zdaniem Naked 3 nie jest produktem bez wad. 
Przede wszystkim paleta jest nudna. Wiem, że w sumie o to w niej chodzi, ale chociaż jeden albo dwa cienie z pazurem nadałyby jej charakteru i urozmaiciły codzienne makijaże. Nie jest też tak uniwersalna jak mogłoby się wydawać. Z jednej strony kolory są neutralne, ale z drugiej różowa kolorystyka trochę ogranicza eksperymenty. Paleta nieźle dogaduje się z intensywnie różowymi czy pomarańczowymi cieniami, ale z zielenią czy niebieskimi jest już gorzej. Pewnie dla większość z Was nie będzie to problemem, jednak ja lubię kolorowe akcenty na dolnej powiece, a przy niej trzeba uważać. Pod tym kątem lepiej sprawdzają się poprzednie edycje, które bez problemu dogadują się z praktycznie każdą tęczówką, makijażem i innym kolorem spoza zestawu oferowanego przez UD.
 

Oczywiście powyższe wady wcale wadami nie są, bo w końcu sama wiedziałam na jaką kolorystykę się decyduję, jednak pozostał jeszcze jeden problem, tym razem sensowny ;)


Wiele kolorów w palecie jest do siebie zbliżona, a cała kolorystyka utrzymana w jednej tonacji, co w połączeniu z świetnym rozcieraniem sprawia, że kolory się zlewają. Niejednokrotnie używam do makijażu oka nawet 6-7 cieni, a efekt jest taki, jakbym użyła maksymalnie dwóch. Najbardziej widać to w przypadku matów. Trochę szkoda, bo poszczególne kolory są piękne, a połączone razem tracą swój indywidualny charakter.

Do tego makijażu wykorzystałam 6 cieni
Jeśli chodzi o trwałość, to nigdy nie używałam ich bez bazy, ale na słabszej rolują się dopiero pod koniec dnia. Poza tym nie tracą koloru i nie ścierają się. W moim odczuciu pod tym kątem nie przewyższają Inglota czy Sleeka.
I jeszcze jedno zdjęcie bez dzióba, bo mi Ktoś zarzuca, że tak niby nie umiem ;)
I na koniec jeszcze jedno zdjęcie z mocniejszym makijażem, wykonanym głównie ostatnim cieniem. Niestety uzyskanie takiego koloru wymagało wielokrotnego dokładania koloru, a na koniec wklepania go w powiekę. Poza tym w jego przypadku bardzo było widać osypywanie się. Nie ma możliwości, żeby zrobić taki makijaż z wcześniej nałożonym podkładem i nawet silne przypudrowanie okolicy pod okiem nie pomogło.

Zdjęcie z nocy, stąd słaba jakość ;)


Cena palety to prawie 200zł. Czy warto? Myślę że tak, bo jakość cieni jest wysoka, a kolory bardzo uniwersalne. Moim zdaniem nie jest to jednak produkt must have, a już na pewno nie przy tej cenie. Oczywiście cieszę się, że ją mam i bardzo dobrze mi się z nią pracuje, ale prawdę mówiąc większą różnicę w jakości makijażu oka poczułam dzięki porządnym pędzlom, niż tym cieniom i równie dobrze pracuje mi się z cieniami Inglota czy niektórymi paletami Sleeka.
Gdyby nie cena byłoby 5+, a tak jest tylko 4 ;)

A jakie jest Wasze zdanie na temat palet Naked? Macie oryginał lub zamienniki, a może w ogóle Was nie kuszą?

Na koniec wszystkim Nastolatkom życzę udanego roku szkolnego! :)

czwartek, 9 stycznia 2014

O Rozdaniu u Marti!

Po raz pierwszy zdobędę dodatkowe losy w rozdaniu! O tak! ;)

I to w jakim rozdaniu!

Jedna z pozycji na mojej liście wymarzonych - paleta Urban Decay Naked 3!! Poprzednie mnie zabardzo nie interesowały, ale trójeczka ajj! ;)

http://www.beautyness.pl/2014/01/wygraj-palete-urban-decay-naked-3.html



I oczywiście przekierowanie prosto do rozdania:
http://www.beautyness.pl/2014/01/wygraj-palete-urban-decay-naked-3.html

Chciałabym chciaaała, ale i Was serdecznie zapraszam :) 
Również na blog Marti, bo zdecydowanie jest wart polecenia  
http://www.beautyness.pl/