Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że o Maści ochronnej z witaminą A dowiedziałam się z blogów. Dziewczyny polecały ją do stóp, dłoni, ust, ciała i w ogóle miał to być jeden z tych fantastycznie działających, wszechstronnych i naturalnych produktów, w dodatku za grosze.
| U góry maść z Hebe, na dole z apteki |
Skuszona wieloma pozytywnymi opiniami na temat tego produktu udałam się do apteki po moją tubkę, a kolejną kupiłam w drogerii Hebe. Produkt teoretycznie ten sam, o takiej samej zawartości witaminy A, czyli 800j.m. / g i pojemności 25g, a także o zbliżonej cenie do 4zł, ale na tym podobieństwa się kończą.
| Maść z Hebe ma bardziej estetyczną tubkę, z której łatwiej ją wydobyć, ale to głównie kwestia gęstości kosmetyku |
Pierwsza różnica, z której w sumie wynikają wszystkie kolejne, to skład.
Apteczny: witamina A 800 j.m./g, wazelina biała, Palsgaard 0291, aromat cytrynowy, woda oczyszczona.
Hebe: Aqua, Ethylhexyl stearate, Glycerin,
Pertolatum, PEG-30, Dipolydroxystearate, Dicraprylyl Ether,
Triisonanoin, Cera Microcristallina, Paraffinum Liquidum, Cetearyl
Ethylhexanoate and Isopropyl Myristate, Magnesium Sulphate Heptahydrate,
Phenohexyethanol, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben,
Tocopheryl Acetate, Allantoin, Parfum, Retinyl Palmitate, Citonellol,
Butylphenyl, Methylpropional, Limonene, Linalool.
Jest różnica, co?
![]() |
| Dostępna w Hebe |
Na korzyść wersji z Hebe zdecydowanie przemawia konsystencja. Lekka, kremowa, dobrze się wchłania i nie jest tłusta. Wersja apteczna przeciwnie. Jest gęsta, tłusta, trudna do rozsmarowania i długo zostaje na skórze.
![]() |
| Oryginalna i prawdziwa maść z apteki |
Kwestia działania jest w moim przypadku dosyć specyficzna. Maść (zaczynałam od aptecznej) nie sprawdza się u mnie do nawilżania zadnej powierzhni mojego ciala, na przykład stóp, bo mam wrażenie, że są tylko natłuszczone, a pod spodem suche. Ze względu na to i mały komfort aplikacji stosowałam ją tylko na podrażnione miejsca na przykład po depilacji, oparzeniu itp. W tej kwestii sprawdza się idealnie i z takim założeniem kupiłam wersję z Hebe. A tu bardzo niemiła niespodzianka.
Maść nałożona na podrażnione i wrażliwe miejsca spowodowała pogorszenie stanu skóry! Piekło, paliło i powstało duże zaczerwienienie a maść trzeba było zmyć. ![]() |
| Różnica w konsystencji widoczna już w tubce... |
Jeszcze kilka informacji od producenta.
Wskazania wersji aptecznej: osłaniająco w celu regeneracji naskórka, zmniejszenia rogowacenia, złagodzenia stanów zapalnych. Ochronnie przed działaniem szkodliwych warunków atmosferycznych.
Wersja z Hebe: zmniejszenie nadmiernego rogowacenia naskórka, złagodzenia podrażnień słonecznych i odmrożeń skóry. Chroni skórę przed działaniem szkodliwych czynników atmosferycznych, a także pomaga przy nadmiernym przesuszeniu.
![]() |
| ... a także na dłoni. Po lewej maść z Hebe, po prawej z apteki |
Podsumowując, jeżeli ktoś lubi i docenia działanie maści z apteki do użytku na co dzień, ale nie przepada za jej formułą, to polecam wersję z Hebe, która jest dużo przyjemniejsza w użyciu. Jednak jeśli tak jak ja, potrzebujecie czegoś ratunkowego i neutralnego dla wrażliwej skóry, to zdecydowanie polecam jej unikać i udać się do apteki.



