Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sonicare. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sonicare. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 stycznia 2015

Ulubione gadżety 2014

Dziś ostatnia już część ulubieńców roku 2014 i ostatnie produkty, które absolutnie musiałam Wam pokazać, a są nimi ogólnie pojmowane gadżety bardziej i mniej kosmetyczne.
Zapraszam i obiecuję, że będzie krótko ;)


W podsumowaniu zeszłego roku po prostu nie mogło zabraknąć pędzli Zoeva. Uwielbiam je! są to moje najlepsze i najładniejsze pędzle, które pozwalają osiągnąć cudowny efekt przy niskim nakładzie pracy.
Mój pierwszy zestaw dostałam w okolicach kwietnia zeszłego roku i totalnie przepadłam. Zawsze wiedziałam, że dobre pędzle dają więcej niż dobry kosmetyk, ale wcześniej skupiałam się na pędzlach do twarzy, dlatego też Zoeva najwięcej wniosła w mój makijaż oka. Po zestawie dołączyło jeszcze kilka pojedynczych sztuk i ze wszystkich jestem równie bardzo zadowolona.
Drugim odkryciem były jajeczka. Po dłuuugim braku zainteresowania zdecydowałam się na Ebelin i po jakimś czasie w pełni go doceniłam. Później był oryginalny Beauty Blender i gąbeczka RT, a ostatnio, spod choinki dołączyły zielone miniaturki. Wszystkie cenię za przedłużenie trwałości makijażu, łatwą pracę oraz przede wszystkim bardzo naturalny efekt nawet przy ciężkich podkładach.

i to na tyle z krótko ;)


Kolejne produkty, które miały największy wpływ na ułatwienie mojego makijażu to wysokie lusterko z Ikea, z którego korzystam na toaletce, oraz otwierane lusterko Zoeva, które towarzyszyło mi na każdym wyjeździe, również przez pół roku we Francji. Po prostu niezbędniki o świetnej jakości i przyjemnej cenie.


Dalej absolutne hity w temacie włosowym. Szczotkę TT używam od dawna, ale moim zdecydowanym faworytem jest jej wersja kompaktowa, którą dostałam dopiero w zeszłym roku. Lubię ją za to, jak rozczesuje włosy oraz większą wygodę i mobilność, niż w przypadku wersji podstawowej. Kolejny typowy gadżet to gumki InvisiBobble. U mnie relacja typu love / hate - z jednej strony żadna gumka nie trzyma włosów tak dobrze i tak długo, z drugiej żadna nie wbija się w nie tak mocno i nie sprawia takich problemów przy ściąganiu. Ostatnim produktem, który szczególnie przypadł mi do gustu w zeszłym roku są termoloki marki Remington. Szybkie, łatwe w użyciu i bezpieczne dla włosów, a efekt zakręcenia jest długotrwały. <3


A teraz prawdziwy szał, czyli psioniczna* moc oczyszczania - twarzy z Mia 2 od Clarisonic oraz zębów z Sonicare od Phillips. Pewnie tylko ja byłam przekonana, że jej producentem jest Sony? ;) W obu przypadkach zero podrażnienia i fantastyczne oczyszczenie oraz duża, bardzo duża wygoda :) 


I na koniec dwóch takich niepozornych, czyli podstawowy, najtańszy ręczniczek z Ikea, którego używam do oczyszczania cery olejami oraz rano przy makijażu do strzepywania pędzli, wycierania dłoni i wszystkiego co akurat przyjdzie mi do głowy. Oraz gąbka do masażu, najlepiej popularna Syrena, która sprawdza się u mnie o wiele lepiej niż jakikolwiek peeling, o rękawicy Kesa nie wspominając ;)

I tak oto nadszedł długo wyczekiwany koniec! ;) wiem, że było tego dużo, ale nie chciałam ograniczać się do 5 produktów, tylko pokazać Wam wszystkie, które zrobiły na mnie największe wrażenie, bo innej okazji może już nie być.
W ten oto sposób mogę zakończyć zeszły rok i zająć się nowymi postami :) a jest o czym pisać! Zatem napiszcie w komentarzach, czy miałyście któryś z tych produktów, a ja zabieram się do kolejnego, już zwyczajnego postu ;)