wtorek, 30 września 2014

Złoty cień w kremie p2 Forever Intense

Kremowe cienie do powiek są dla mnie podstawą w makijażu oka, przez co już dawno zrezygnowałam z klasycznych baz. Na początku lata oszalałam na punkcie mocno, ale subtelnie rozświetlonej złotej powieki, co przez przypadek doprowadziło mnie do szafy p2, od której odeszłam z pięknym złotym cieniem, o którym jest dzisiejszy post. 


Pełna nazwa produktu to p2 Forever Intense Eye Shadow Cream w kolorze 040 just me.
W ofercie marki dostępne jest jeszcze pięć innych kolorów, które możecie zobaczyć tutaj. Cena jednego cienia to około 2-3€ za 4ml.


Opakowanie jest ciężkie, szklane, z nakrętką w kolorze odpowiadającym zawartości słoiczka, wewnątrz którego znajduje się jeszcze plastikowa osłonka. Estetyka i wygoda na plus, na minus waga, jeśli chcemy z nim podróżować. Zwłaszcza, jeśli poza nim zabieramy ze sobą jeszcze 7 innych podobnych cieni...


Wszystkie kolory z serii Forever Intense są mocno błyszczące i po roztarciu półtransparentne. Kolor 040 to jasne żółte złoto, które dodatkowo delikatnie opalizuje na pastelowo żółty kolor. Niestety ten efekt jest najlepiej widoczny tylko przy grubej warstwie produktu i ginie przy roztarciu. Po mocnym roztarciu zostaje na skórze efekt subtelnego rozświetlenia, z kolorem widocznym tylko w odpowiednim świetle.


Trwałość produktu solo jest bardzo dobra, co w praktyce oznacza ponad 4h w nienaruszonym stanie na moich trudnych powiekach. W roli bazy pod cienie sprawdza się oczywiście lepiej i spokojnie wytrzymuje ponad 10h. Przez długi czas moim ulubionym zestawem był ten cień z rozświetlaczem Mary Lou z TheBalm. A jeśli już o rozświetlaczach mowa, to i w tej roli produkt p2 sprawdza się świetnie. Nie zostawia widocznych drobinek, a efekt po dobrym roztarciu przypomina matowo - satynową taflę, czyli widać rozświetlenie, a nie sam produkt. 
Prezentacji na oku nie będzie, bo za nic nie mogłam uchwycić efektu jaki daje w rzeczywistości.

Cień p2 040 just me solo i porównany z On and on bronze od Maybelline

W porównaniu z cieniami Maybelline produkt p2 wypada bardzo podobnie, a nawet korzystniej. Konsystencja jest łatwiejsza w obsłudze i trochę przypomina mocno zbite masło do ciała. Do tego cień wolniej zastyga, przez co można go bez problemu rozcierać i dokładać kolejne warstwy. Współpraca z innymi produktami jest równie dobra jak w przypadku CT, natomiast trwałość trochę gorsza tylko w wersji solo.

Ocena 4+/5, za kolor ginący przy rozcieraniu

Używacie kremowych cieni do powiek? Jakie są Wasze ulubione?

21 komentarzy:

  1. Fajnie wygląda, ale dla mnie trochę za jasny. Też lubię kremowe cienie używać jako baza, ale jeśli chodzi o Paint Pot z Maca to on się w takim zastosowaniu średnio u mnie sprawdzają. Lepsze są CT z Maybelinna, są nie do zdarcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, CT jest nie do zdarcia - skubaniec trzyma się przez cały dzień. :D

      Usuń
  2. Błyskotki *-* kocham w każdej wersji i płacze, że P2 u nas nie ma :<

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam On and on bronze od Maybelline <3 mój ulubiony tatuaż
    w październiku wybieram się do DM zerknę na ofertę p2 :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczny jest, dla mojej jasnej karnacji pewnie świetnie by się nadał :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odcień jest przepiękny! Z P2 mam dwa lakiery i jestem bardzo zadowolona z ich jakości, po cienie też bym chętnie sięgnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny,ale troszkę za jasny :/ ciutkę ciemniejszy i byłoby idealnie

    OdpowiedzUsuń
  7. kolor piękny, lubię takie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś nie mogę przekonać się do kremowych cieni do powiek. Miałam kiedyś parę sztuk tego typu kosmetyków marki Avon i, niestety, w ogóle się u mnie nie spisały :(

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo mi się podobają, sama na taki skusiłabym się :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię takie cienie chociaż turkusowy ColorTattoo u mnie się w ogóle nie trzyma :) Ten ładnie się prezentuje, nawet gdy nie daje mocnego koloru to zawsze zostaje rozświetlenie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę przyznać, że mi się podoba :). Color Tattoo mam niebieski i fiolet, jestem z nich zadowolona. Podoba mi się to porównanie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie troszeczkę za jasny, pozostanę przy On and On Bronze :).

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak do tej pory stosowałam tylko cienie sypkie

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja się ostatnio zakochałam w kremowych cieniach Chanel, ale te też mi się ogromne spodobały :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja raczej cienie w tradycyjnej formie używam. Niemniej jednak chętnie bym jakiegoś z wyżej wymienionych spróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie używałam jeszcze nigdy kremowych cieni do powiek, ale to pewnie dlatego że ogólnie bardzo rzadko cienie lądują na moich powiekach :) Kolorki ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  17. mam color tattoo czerń i słynne taupe i używam ich jedynie jako baz, do niczego innego się jak dla mnie nie nadają (taupe do brwi, ale nie do moich ) ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Z powyższego porównania bardziej odpowiada mi Maybelline i może się skuszę na zakup :) Czaję się i czaję, bo widziałam z nim kilka naprawdę fajnym makijaży. Jestem tylko ciekawa, jak sprawdzi się na moich tłustych powiekach :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Komentarze sprawiają największą frajdę i ożywiają tego bloga, dlatego śmiało! Wyrażajcie swoje zdanie ;) za co Wam bardzo dziękuję :)