środa, 4 czerwca 2014

Małe Francuskie Rozdanie

Celem czy też założeniem tego rozdania, jak i wszystkich poprzednich jest podzielenie się z Wami moimi prywatnymi odkryciami i hitami, ale głównie takimi, które w Polsce są niedostępne albo też trudne do zdobycia. Dlatego też bez zbędnych wstępów zapraszam Was na małe rozdanie o tematyce francuskiej, z kosmetykami, które są dla mnie kosmetyczną esencją Prowansji.


Esencją tą są dla mnie przede wszystkim mydła i kosmetyki naturalne oraz wszelkie dermokosmetyki. Na markecie, w perfumeriach, dziale kosmetycznym Carrefoura czy też aptece mogłabym spędzić pół dnia, ale nie o tym ;) Dlatego też w tym rozdaniu przygotowałam dla Was coś w tym klimacie, co pozwoli jednej z Was zasmakować namiastki otaczających mnie kosmetycznych cudów. 
 

Do zgarnięcia jest 5 produktów oraz trochę próbek i miniatur, a te najważniejsze to:
- duże opakowanie czarnego mydła Savon Noir
- szampon w kostce Ma Provence do włosów normalnych
- zestaw miniatur nowej linii Lierac
- oraz dwa mydełka - jedno z marki Ma Provence, a drugie lawendowe noname 
poza tym jest też miniatura odżywki Nectar of Nature, próbki perfum, miniatura kremu Vichy czy perfumowany balsam do ciała Diesel oraz przygotowane przeze mnie odsypki pudrów MAC czy czyścika Lush, ale to wszystko widać na poniższym zdjęciu.
Oczywiście wszystkie kosmetyki są nowe i nieużywane, poza odsypkami, które pochodzą z produktów, które sama używam.


Zasady podobnie, jak zawsze:
- trzeba być publicznym Obserwatorem bloga Kosmetyczka Inżynierki
- +2 losy dla top Komentatorek
- +1 los dla Obserwatorów którzy dołączyli przed rozdaniem
- +1 los za dodanie Kosmetyczki Inżynierki do blogroll'a
- +2 losy za baner rozdaniowy na Waszym blogu

Możecie też napisać, jaki makijaż lub tylko jeden kosmetyk jest Waszym ulubionym na lato :)

Chętnych proszę o uważne zapoznanie się z regulaminem, a następnie zgłoszenie się komentarzem pod tym postem wg schematu:
Obserwuję jako:
e-mail:
Obserwator przed rozdaniem: nie / tak 
Dodanie Kosmetyczki Inżynierki do blogroll'a: tak / nie
Banner o rozdaniu: nie / tak + link
Mój ulubiony makijaż / kosmetyk na lato to:
Rozdanie rozpoczyna się dziś 4go czerwca 2014 i trwa do końca miesiąca.
Regulamin:
1. W losowaniu mogą brać udział wyłącznie osoby będące publicznym Obserwatorem bloga Kosmetyczka Inżynierki
2. Każdy Obserwator, który dołączył do mnie przed postem o rozdaniu dostaje dodatkowy +1 los, a ja przed każdym losowaniem robię listę dotychczasowych publicznych Obserwatorów bloga
3. Każdy, kto przestanie obserwować po rozdaniu nie będzie mógł brać udziału w kolejnych*
4. Fundatorem wszystkich nagród na blogu jestem ja i / lub Mężczyzna (:*) 
5. Wyniki losowania ogłoszę w ciągu 3 dni od jego zakończenia w osobnym poście na blogu oraz wyślę do zwycięzcy maila z informacją i prośbą o adres do wysyłki, na odpowiedź na maila czekam 3 dni, później powtarzam losowanie
6. Rozdanie (o ile nie będzie podane inaczej) odbywa się na terenie Polski
7. Zgłoszenie się do rozdania oznacza, że zapoznaliście się z Regulaminem
8. Przed każdym losowaniem sprawdzę poprawność informacji podanych w zgłoszeniu (czyli obecność ewentualnych banerów o rozdaniu oraz czy faktycznie jest się Obserwatorem)*
9. Podczas losowania biorę pod uwagę tylko poprawne zgłoszenia z komentarzy opublikowanych do północy ostatniego dnia rozdania
10. Do konkursu nie stosuje się przepisów ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).
 
Tym, którzy dobrnęli do końca chciałabym bardzo podziękować za to, że jesteście ze mną. Za to, że wchodzicie, czytacie i przede wszystkim komentujecie :) 
 
Powodzenia!! 

wtorek, 3 czerwca 2014

Moje TOP 5 kosmetyków naturalnych - część 5 - Savon Noir

Uff dobrnęliśmy do końca, czyli do ostatniego produktu naturalnego z mojej listy TOP 5. Ostatnie miejsce absolutnie nie oznacza, że produkt ten jest ze wszystkich dotychczasowych najsłabszych, a przypadło ono kosmetykowi znalezionemu przez przypadek (Mężczyzna wziął go za miód w dziale z kosmetykami ;)), jakim jest kolejne naturalne mydło, tym razem czarne - z oliwek, czyli Savon Noir.


Savon Noir możemy dostać już w większości sklepów z naturalnymi kosmetykami w najróżniejszych cenach (te ze zdjęcia 3 i 10€) oraz o różnych składach. Najlepsze, najnaturalniejsze i najskuteczniejsze egzemplarze to te, które zawierają wyłącznie olej z oliwek i ewentualnie wodę. 


Do tej pory używałam dwóch mydeł, które widzicie na zdjęciach. Wersja plastikowa kupiona jest na francuskim markecie od pana, który sprzedawał również inne mydła, naturalne gąbki czy świeże przyprawy - taka uliczna budka z naturalnymi kosmetykami i nie tylko. Szklana wersja pochodzi natomiast z francuskiego Carrefoura i wzbogacona jest między innymi o olejek z eukaliptusa.


Ogólne przeznaczenie czarnego mydła to oczywiście oczyszczanie połączone z peelingiem enzymatycznym. Nie jest to jednak po prostu oczyszczanie czy delikatny peeling enzymatyczny przypominający te drogeryjne. Mój pierwszy kontakt z mydłem ze szklanego słoiczka zakończył się podrażnieniem i przesuszonymi skórkami, a nawet sporym strupkiem przy nosie... Do tego cera była mocno ściągnięta i lekko przesuszona... A wszystko to po 5 minutach na suchej oczyszczonej cerze! Brzmi strasznie prawda? Ale to nie jest tak, jak wygląda ;) Wina była po mojej stronie i teraz wszystko jest już ok, a nawet lepiej.


Obecnie żadne z tych mydeł nie powoduje u mnie podobnych efektów jak za pierwszym razem, a stosuję je regularnie zarówno do twarzy jak i ciała. Z jednej strony moja cera odrobinę się przyzwyczaiła, ale przede wszystkim największą różnicę przyniosły umiar i rozwaga. Teraz jeśli robię sobie peeling enzymatyczny przez zostawienie mydła na twarzy, to wcześniej ją zwilżam, dzięki czemu całość jest rzadsza i delikatniejsza. Poza tym używam go do normalnego mycia twarzy po demakijażu, zamiennie z mydłem Aleppo. 


Mydło można też stosować jako maseczkę / peeling na całe ciało, ale ja zamiast cierpliwości mam wannę, więc po prostu nakładam go na gąbkę i w ten sposób myję resztę skóry. Po takim zabiegu jest ona świetnie oczyszczona, odświeżona i gładka. Konieczne jest jednak użycie porządnego balsamu, ale w później już ciało wygląda idealnie ;)


Ciekawa i zaskakująco przyjemna w użyciu jest forma w jakiej występuje Savon noir. Jest to gęsta pasta przypominająca miód, ale taki lekko skrystalizowany. Bardzo łatwo można go nałożyć na twarz czy ciało i nic nie spływa / spada, a jeśli wolimy konsystencje żelowe, to wystarczy go rozmieszać z wodą lub olejkiem i użyć w takiej formie.


Gorąco polecam, podobnie jak pozostałe 4 produkty, o których pisałam ostatnio. Dzięki Savon noir można doskonale oczyścić cerę i ciało oraz usunąć martwy naskórek, co skutkuje świeżą, czystą i zdrową, rozświetloną skórą. Zalecam jednak ostrożność, zwłaszcza przy pierwszym użyciu oraz zwracanie uwagi na skład. Im krótszy tym lepiej :)

Na koniec zostawiam linki do pozostałych postów z serii Moje TOP 5 kosmetyków naturalnych, a już jutro lub w czwartek zapraszam Was na rozdanie, w którym będzie można zgarnąć między innymi Savon Noir :)
część 1 - szampon w kostce
część 2 - olej kokosowy
część 4 - mydło Aleppo

A jakie jest Wasze zdanie o czarnym mydle? 
I jaki produkt / kosmetyk jest Waszym naturalnym ulubieńcem? Z chęcią poznam Wasze typy i może sama znajdę coś dla siebie :)

niedziela, 1 czerwca 2014

Moje TOP 5 kosmetyków naturalnych - część 4 - mydło Aleppo 50%

Francuski długi weekend nie wpłynął najlepiej na moją systematyczność i regularność w publikowaniu postów, ale było warto! ;) W czwartek odwiedziliśmy Tulon, w piątek Marsylię, a całą sobotę spędziliśmy w Awinion i totalnie przepadłam w tym mieście. Jest fantastyczne i bardzo moje, ale w sumie dziś nie o tym. Jeśli będziecie zainteresowane kilkoma zdjęciami, to stworzę osobny post, a teraz wracam do kosmetycznego tematu, którym jest dziś czwarta część serii mojego TOP 5 kosmetyków naturalnych.
Czwarty post z tej serii poświęcony jest naturalnemu mydłu Aleppo, które po sugestii pani z Mydlarni u Franciszka kupiłam w wersji 50%.


Mydła Aleppo stworzone są z dwóch olejów: laurowego oraz oliwy z oliwek, a podane stężenie procentowe odpowiada ilości tego pierwszego w ich składzie. Zasada z doborem odpowiedniej wersji jest taka, że im mniejsze stężenie procentowe mydla, tym jest ono delikatniejsze i bardziej nawilżające, natomiast większe stężenia są bardziej oczyszczające, a tym samym dedykowane cerom tłustym, mieszanym i problematycznym.


Do tej pory spotkałam mydła Aleppo od 4% oleju laurowego, używane głównie do mycia dłoni i ciała, do 70%, które są już całkiem mocne. Jeżeli zamierzamy używać Aleppo do mycia twarzy, to najlepiej zacząć od niższych stężeń i sukcesywnie je zwiększać. Ja jednak zaczęłam od 50%, czyli stężenia idealnego do cery mieszanej i wszystko jest ok.



Moja kostka jest ogromna - zawiera 200g produktu, czyli tyle, co dwa zwykłe mydła z drogerii, a jej cena różni się od miejsca zakupu oraz rośnie proporcjonalnie do wzrostu udziału oleju laurowego. Wg producenta (?) / dystrybutora mydło zostało wykonane i suszone tradycyjnym sposobem oraz ręcznie cięte na nierówne kostki z pieczątką świadczącą o oryginalności. Za te wszystkie obietnice oraz świetny, nie udziwniony skład zapłaciłam 36zł.

Cała kostka świeżutkiego mydła

Ze względu na to, że cała kostka mydła jest bardzo duża i nieporęczna pocięłam ją na mniejsze kawałki i jeden z nich poleciał ze mną do Francji, dzięki czemu intensywnie używam go już od ponad miesiąca. W tym czasie używałam go zarówno do twarzy, ciała jak i włosów. 
Opcja włosy nie jest moją ulubioną, chociaż głównie w tym celu go kupiłam. Mydło świetnie oczyszcza włosy i skórę głowy, ale nie jest zbyt wygodne i przyjemne w użyciu oraz nie lubię osadu, który po nim zostaje.
W przypadku całego ciała jest już lepiej. Mydło dobrze oczyszcza i nawet w najmniejszym stopniu nie wysusza skóry, jednak myślę, że mniejsze stężenie sprawdziłoby się w tej roli jeszcze lepiej.
Moim ulubionym zastosowaniem jest jednak oczyszczanie cery i w tej roli Aleppo spisuje się po prostu idealnie. Używam go po wstępnym demakijażu twarzy i w tej roli świetnie się odnajduje, pozostawiając porządnie oczyszczoną cerę wolną od resztek makijażu. W dodatku jako jeden z nielicznych produktów w ogóle nie podrażnia mojej twarzy, nawet wtedy, gdy ta postanawia być nagle wrażliwa. Przyznaję, że uczucie ściągnięcia czasami jest, ale w niewielkim stopniu i wystarczy zwykły krem nawilżający aby się go pozbyć.

A tu odcięty kawałek po intensywnej eksploatacji z widocznym zielonym środkiem :)
autorem powyższej kompozycji jest Mężczyzna
, który ostatnio wczuł się i aktywnie uczestniczy w blogowaniu oraz zbieraniu próbek i testowaniu :D
Podsumowując - polecam, bo to bardzo fajny i naturalny produkt, który może bardzo pozytywnie wpłynąć na Waszą pielęgnację, a do tego ryzyko, że zaszkodzi jest znikome :)

A teraz łapka w górę kto używał Aleppo i jak wrażenia? A może polecicie mi inne naturalne mydła, którym koniecznie powinnam się przyjrzeć?