wtorek, 4 marca 2014

Czyżby podróbki?

Chciałam Wam na szybko pokazać coś, co przed chwilą zauważyłam na mojej poczcie. Jest to newsletter Citeam, który przysłał mi ofertę na Dzień Kobiet. I niby nic ciekawego, gdyby nie jedna oferta.


Zgadniecie co to? No więc według oferty jest to zestaw 24 pędzli Bobbi Brown. Na początek więcej zdjęć.


Nie twierdzę, że znam całą ofertę pędzli Bobbi, ale moim zdaniem są to 100% podróbki. Pomijając cenę zestawu (149zł, zamiast 299) równą cenie jednego pędzla do twarzy w Douglasie, to one zupełnie przypominają zestawy pędzli z Allegro za 100zł, z (o zgrozo!) logiem Bobbi Brown.


Dla porównania wrzucam kilka zdjęć i ceny z niemieckiej strony Douglasa online. Kurs euro to 4zł z groszami. Zatem sam pędzel do pudru z poniższego zdjęcia kosztuje ponad 200zł!! I wiem, że Douglas ma sporą prowizję, ale nikt mi nie wmówi, że wynosi ona 20to krotność ceny produktu.


I nie wiem jak jest z innymi zestawami (chociaż wątpię, że tak duże w ogóle są), ale Bobbi Brown kojarzę z pięknymi, solidnie wykonanymi opakowaniami na pędzle, a nie zwijanym pasem. Poniżej zdjęcie zestawu dostępnego w Douglasie.

Wiecie może czy coś można z tym zrobić? Może się mylę, ale wydaje mi się, że Citeam oferuje podróbki, a sprzedali już 55 takich zestawów. 

Odpowiedź na wiadomość wysłaną do zespołu Citeam:

Dzień dobry
Dziękujemy za kontakt. W serwisie Citeam dokładnie weryfikujemy Sprzedających i ich produkty przed emisją ofert. W tym przypadku posiadamy dokumenty świadczące o oryginalności produktu dostępnego w tej ofercie.

Pozdrawiam
--
Aleksandra Borawska
Zespół Citeam.pl
http://www.citeam.pl

Ciekawe, że po ich weryfikacji były w sprzedaży szczotki Clarisonic, których nie można było zarejestrować na stronie producenta jako oryginalny produkt.

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony Citeam oraz Douglas.de

poniedziałek, 3 marca 2014

Ulubieńcy lutego

Pierwszym prawdziwym postem w marcu będą Ulubieńcy lutego. Przyznam, że miałam niemały problem z wyborem kosmetyków do tej notki. Natomiast gdy już ją napisałam i chciałam wrzucić na bloga, to okazało się że jej nie ma. Mam nadzieję, że nie będzie się to częściej zdarzać.


Mniej więcej w połowie miesiąca poczułam wiosnę, a więc mój makijaż zmienił się o 180 stopni - z mocno podkreślonych, raczej ciemnych oczu do nowej bazy: rzęsy + brwi + usta. Wpływ na to miała przede wszystkim pogoda, ale też Wasze komentarze pod postem z Makijażem po Polsku, za które bardzo Wam dziękuję :* 


To, co się już od dłuższego czasu nie zmienia w moim makijażu, to kosmetyki do twarzy. Już od mniej więcej połowy stycznia używam stałego zestawu w każdym makijażu, co wcześniej praktycznie mi się nie zdarzało. Moimi obecnymi niezbędnikami, które uwielbiam i są po prostu świetne, zostali: podkład Max Factor, o którym pisałam już TU, puder Biochemia Urody, który również ma już swoje miejsce na moim blogu TU, do konturowania zawsze idealny róż / bronzer od NYX i przekierowanie do recenzji TU. Dosyć często zdarzało mi się rezygnować z różu, ale nigdy z rozświetlacza theBalm, o którym za niedługo napiszę coś więcej.


W makijażu oczu przez cały miesiąc skupiałam się na brwiach, najczęściej wykorzystując tusz Sephora, a później zastąpił go cień do brwi Inglot, który już czeka na prezentację na blogu. W pierwszej połowie miesiąca najczęściej sięgałam po palety Sleek, a konkretnie moje najnowsze nabytki Vintage Romance i Garden of Eden, a później ograniczyłam się do Pink Gold od Maybelline i różnych kombinacji z jego udziałem. Od stycznia byłam też zakochana w sztucznych rzęsach, ale prawdopodobnie to one zniszczyły mi moje rzęsy, więc teraz używam tylko tuszu Bourjois, który ładnie wydłuża i nie podkreśla zniszczeń. Największym odkryciem była cielista kredka Max Factor, której używałam na dolną linię wodną. Jest u mnie już od dawna, ale dopiero teraz doceniłam jej potencjał i nie wyobrażam sobie makijażu bez niej.


Na ustach zawsze był Carmex. Odkąd udało mi się kupić nowe wersje w sztyfcie, to nie rozstaję się z nimi nawet na chwilę. Natomiast z produktów kolorowych na początku lutego najczęściej sięgałam po kredkę Revlon, którą później wyparły mocne i kolorowe od p2.

Po jakie kosmetyki najczęściej sięgałyście w lutym?

sobota, 1 marca 2014

Makijaż

U mnie dziś piękna słoneczna sobota. Temperatura nie osiągnęła 10 stopni, ale nie zmienia to faktu, że jest wyjątkowo ciepło i pięknie. Zaraz uciekam w teren, korzystać z dnia, ale wcześniej pokażę Wam wynik mojej zabawy z tego tygodnia. 
Już bardzo dawno nie używałam cienkiego pędzelka do eyelinera, więc kiedy w końcu po niego sięgnęłam, to trochę się pobawiłam. W efekcie wyszły 3 kreski, po których doskonale widać, że mój czarny liner z Maybelline znów trochę zgęstniał ;)

Chyba wolałam zdjęcia z lustra, na których nie było widać wszystkich niedociągnięć ;)

Takie zdjęcia doskonale też pokazują, że czeka mnie depilacja brwi, koniecznie w lepszym świetle ;) Na powiekach absolutna klasyka oparta na brązowym Color Tattoo i fioletowym MAC. 
Rzęsy dalej w nie najlepszym stanie, ale jesteśmy na dobrej drodze, chociaż raczej nie zostanie ze mną tusz ze zdjęcia ;)

Całość prezentuje się tak:

Dzióbek musi być ;)







Wam życzę udanej soboty, a ja uciekam. Do poniedziałku! Kiedy to na pewno nadrobię zaległości na Waszych blogach :)