Pierwsze zdjęcia do tego posta zrobiłam 14go stycznia, gdy zaczęłam pierwszy etap akcji ratunkowej dla moich paznokci. Kupiłam wtedy odżywkę, o której czytałam na blogach, wróciłam do częstego olejowania, smarowałam palce prawie codziennie wieczorem olejkiem rycynowym i frytki. Nic z tego. Minął prawie miesiąc, a moje paznokcie są w stanie jeszcze gorszym niż wtedy.
![]() |
| Stan obecny. Na zdjęciu wyszły ładnie, ale w rzeczywistości ciągle widać jak są suche i rozdwojone. Teraz też widzę, że jednak nie doczyściłam rąk po czyszczeniu opakowania z tuszu do rzęs... |
Główny problem moich paznokci, to ich grubość. Dawniej je obgryzałam, ale nigdy tak bardzo i krótko, ale też nigdy nie były mocne. Później podrosłam, zaczęłam zapuszczać i jakoś wyglądały. Teraz bardzo się muszę pilnować, żeby nie było na nich żadnych nierówności na brzegach, bo zdarza mi się je lekko podniszczyć na przykład przy czytaniu ;) Oczywiście przez to, że są cieniutkie jak papier, to ciągle się wyginają i są takie bezbronne.
![]() |
| Po lewej paznokcie teraz, po prawej z dnia 14go stycznia. Przekornie na starszym zdjęciu wyglądają gorzej, ale po skórkach widać, że olejki przynoszą efekty |
Teraz największym problemem jest rozdwajanie. Schodzi mi połowa płytki do połowy długości paznokcia! Tak źle nie było nigdy. Jednak i to biorę na siebie. Lakier schodzący płatami? Oj już ja mu pomogę! I pomogłam kilka razy. Po pierwszej pomocy pojawiły się białe plamki w połowie płytki - rozdwojony. Później taka sytuacja zdarzyła się jeszcze kilka razy.
Obecnie moje paznokcie są odbarwione (bordowy Essie...), rozdwojone (zdrapywanie lakieru), słabe (obgryzanie i taki ich urok), bardzo cienkie i miękkie (to wynika z powyższych). Nadal mam też rozdwojenie w połowie płytki. Na zdjęciach widać również taki ciemny pasek, za białą częścią paznokcia. Jest to efekt przyrastania
płytki do palca, a kolor podkreśliła mi odżywka 8 w 1 z Eveline, po
której też w niektórych miejscach paznokieć od palca się odkleił :/
Bardzo załamana stanem moich paznokci zupełnie zmieniłam zasady akcji ratunkowej. Nowe prezentują się tak:
- zero lakierów - co najmniej przez tydzień, dwa
- zero odżywek - bo niewiele pomagają, a paznokcie są tak cienkie, że nawet 3 warstwy odżywki ich nie usztywniają (wrócę do nich po około 2 tygodniach)
- olejek rycynowy - wieczorem, podczas OCM, zmieszany z oliwą i olejem kokosowym
- kilka do kilkunastu razy dziennie maluję paznokcie olejkiem z rybek Dermogal
- zainspirowana Karoliną z bloga Dbaj o Włosy (dziękuję Ci bardzo za pomoc!) piję drożdże (i nie jest źle po pierwszym razie)
- zamiast suplementów natomiast postawiłam na czysty skrzyp w saszetkach do zaparzania
- wrzucam też do diety więcej naturalnych witamin (bo jednak sam skrzyp to mało) - na kolację marchewka
- regularne kąpiele dłoni w ciepłej oliwie - muszę zacząć
![]() |
| Do wcierania i kąpieli |
Gdy już ich stan się poprawi (bo nie biorę pod uwagę, że nie), to powoli wrócę do odżywek, a później lakierów, ale tych trwałych na początek, których nie będę musiała zmywać co drugi dzień narażając paznokcie na ciągły kontakt ze zmywaczem i lakierami.
![]() |
| A do tych dwóch panów wrócę za około 2 tygodnie |
Przy okazji mam też nadzieję, że trochę wzmocnią się moje włosy :) A o efektach z pewnością Was poinformuję za około 2 tygodnie, a później za miesiąc.
Już wielokrotnie zdarzyło mi się korzystać z Waszych sposobów na mocne i zdrowe włosy czy paznokcie, więc jeżeli macie jeszcze jakieś naturalne (i trochę mniej) rady, to poproszę o zostawienie ich w komentarzach! :)















