wtorek, 25 lutego 2014

Cel - zdrowe mocne paznokcie, część 2 - po 2 tygodniach

Tak jak obiecałam, przychodzę dziś z postem, o postępach w ratowaniu paznokci. Ostatni był dokładnie dwa tygodnie temu (część pierwsza), zatem minęła połowa czasu, który sobie założyłam na odbudowę płytki.

Tydzień temu było tak

Nie jest łatwo. Przez ten czas zdarzyło mi się raz nie wypić skrzypu oraz raz pominąć drożdże. Przez dwa dni miałam mniej czasu na zabawę z olejkiem na skórkach, co niestety po nich widać. Muszę poszukać innego sposobu na skórki, bo po rybkach są w doskonałym stanie, ale tylko wtedy, gdy używam ich często i bez przerwy. Do tego ani razu nie wymoczyłam ich w oliwie... Nie lubię mieć dłoni wyłączonych z użycia ;)

Już po pierwszym tygodniu paznokcie były już trochę mocniejsze. Nie była to duża różnica, ale przestały się wyginać przy najlżejszym dotknięciu. 19go lutego na palcu serdecznym pojawiła się dziwna kreska, jakby pęknięcie, ale nie sprawiła żadnych problemów. Na pacu środkowym nadal mam mały punkt z rozdwojoną płytką w połowie paznokcia.

Lewa dłoń

Na początku drugiego tygodnia zepsuł się serdeczny paznokieć, a razem z nim poleciał środkowy. Pod koniec tego samego tygodnia pierwszy raz nałożyłam jedną warstwę odżywki Nail Tek II i postanowiłam (przynajmniej na razie) zrezygnować z używania odżywki z rekinkiem.W między czasie rozdwoił mi się też wskazujący paznokieć u prawej dłoni, ale przy tej okazji była miła niespodzianka. Pomimo tego, że się rozdwoił, to nie poleciał do połowy płytki jak zwykle, ale jedynie na jej końcu.

Prawa dłoń

W tym momencie skórki są w opłakanym stanie, ale same paznokcie (poza długością i nierównościami) wyglądają całkiem nieźle. Płytka jest w miarę równa, odżywiona i twardsza, a przy tym bardziej elastyczna. 

Obecnie piję pół kostki drożdży na jeden raz. Pominęłam etap 1/3. Przez pierwszy tydzień piłam 1/4 kostki, później jedna kostkę podzieliłam na 3 części, ale następną już tylko na pół. Muszę przyznać, że odpowiada mi ich smak. Zalewam je do połowy szklanki wodą i dodaję łyżeczkę miodu i jest całkiem dobrze :) 
W najbliższym czasie zamierzam wrócić do malowania, chociaż już się przyzwyczaiłam do nagich dłoni ;)

12 komentarzy:

  1. ładne są! trzymam kciuki za dalsza kuracje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej aż pół kostki drożdży? Nie dałabym rady... ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wiem, że chyba tylko mnie smakują ;)

      Usuń
  3. Pełen podziw za picie drożdży :)

    OdpowiedzUsuń
  4. pokochoałam Twoją nazwę bloga:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja piłam drożdże 3 miesiące po 1/3 kostki,nie smakowało mi to, ale ja nie chciałam ich dodatkowo słodzić. Ale od tej pory to mam obrzydzenie do wszelkich drożdżówek...

    Trzymam kciuki za Twoje pazurki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Mama ostatnio robiła ciasto drożdżowe i chyba wolę same drożdże ;) Nawet bez miodu. Początkowo miałam je pić przez miesiąc, ale chyba też podciągnę do trzech :)

      Usuń
  6. ja swoje paznokcie doprowadziłam do stanu idealnego dzięki Eveline diamentowe paznokcie. z kruchych rozdwajających się paznokci teraz mam długie twarde i "grube" :) oby kuracja przyniosła Ci oczekiwany efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki sam efekt miałam po 8 w 1, dopóki jeden paznokieć nie zaczął mi się "odklejać" od palca (z brzegu, aż do samych skórek), a reszta miała dziwne zabarwienie. Teraz bardzo się pilnuję z takimi odżywkami ;)

      Usuń

Komentarze sprawiają największą frajdę i ożywiają tego bloga, dlatego śmiało! Wyrażajcie swoje zdanie ;) za co Wam bardzo dziękuję :)